Ks. dr Michał Kaszowski
specjalista teologii dogmatycznej
http://www.teologia.pl

Nauka o Trójcy Świętej w pismach Vassuli Ryden

W opracowaniu tym nauka o Trójcy Świętej, zawarta w Prawdziwym Życiu w Bogu, zostanie porównana z nauczaniem Katechizmu Kościoła Katolickiego. Druga część poświęcona będzie teologicznej analizie głównych zarzutów stawianych Vassuli Ryden, odnoszących się do jej nauki o Trójcy Świętej.

Część I
Trójca Święta w „Katechizmie Kościoła Katolickiego” i w „Prawdziwym Życiu w Bogu”
Można czasami zetknąć się z zarzutami, że nauczanie o Trójcy Świętej w pismach Vassuli Ryden jest błędne, wręcz heretyckie i niezgodne z nauczaniem kościoła katolickiego. Czy taki zarzut jest zgodny z prawdą?
Naucza w sposób heretycki ten, kto przeciwstawia się nauczaniu Kościoła. Tymczasem pisma Vassuli Ryden – wbrew temu, co się im zarzuca – zawierają naukę całkowicie zgodną z nauczaniem kościoła katolickiego. Aby to uzasadnić, trzeba porównać treść Prawdziwego Życia w Bogu z nauczaniem Katechizmu Kościoła Katolickiego, który podaje istotne prawdy wiary dotyczące tajemnicy Trójcy Świętej. Przypomnimy je sobie.

Jest jeden Bóg w trzech Osobach
Pierwsza podstawowa prawda objawiona – przypomniana przez Katechizm – to ta, że Bóg jest Bogiem jedynym co do natury: „Trójca jest jednością. Nie wyznajemy trzech bogów, ale jednego Boga w trzech Osobach”.
Chrześcijanie wierzą w to, że Bóg jest jeden. Można jednak często zauważyć, że wielu wierzących tak się przyzwyczaiło do myślenia i mówienia o trzech Osobach Boskich, jakby było rzeczywiście „trzech Bogów”: jeden w niebie – Bóg Ojciec; drugi – Jezus Chrystus, Bóg-człowiek; trzeci – Duch Święty, który działa teraz w Kościele. Tymczasem istnieje tylko JEDEN Bóg.
Takie samo jak w Katechizmie nauczanie o jedyności Boga znajdujemy w pismach Vassuli Ryden. Oto kilka przykładów.
„Jestem Jeden. Najświętsza Trójca jest Jednością, Ja jestem Jeden!” (4.04.87).
„Ja, wasz Pan, Jezus Chrystus, kładę Tchnienie Mojej Miłości na waszych czołach i z wielką Miłością błogosławię każdego z was, żeby was zjednoczyć i abyście stali się jedno, jak Najświętsza Trójca jest Jedna i Ta Sama. Bądźcie i wy jedno pod Moim Świętym Imieniem” (10.10.89). Kościół ma więc być jeden i zjednoczony, bo i Trójca Święta jest tylko jedna.
„Ja jestem tylko jednym Bogiem i oni powinni zrozumieć, że Najświętsza Trójca jest cała Jednością! Duch Święty, Ojciec i Syn, Jezus Chrystus, wszyscy trzej są Jednym.” (4.04.87).
Tak więc – według Katechizmu i Prawdziwego Życia w Bogu – Trójca Święta jest jedna w Swojej Boskiej substancji, czyli istocie albo inaczej jeszcze: naturze (por. KKK 252).

Każda Osoba Boska jest tym samym Bogiem
Kościół uczy, że każda Osoba Boska jest cała tym samym Bogiem, wiecznym i nieskończonym. Znaczy to, że Boska substancja nie jest podzielona na trzy części, posiadane oddzielnie przez każdą z Boskich Osób.
Katechizm wyraża tę trudną do pojęcia dla naszego umysłu tajemnicę następująco: „Osoby Boskie nie dzielą między siebie jedynej Boskości, ale każda z nich jest całym Bogiem: ‘Ojciec jest tym samym, co Syn, Syn tym samym, co Ojciec, Duch Święty tym samym, co Ojciec i Syn, to znaczy jedynym Bogiem co do natury. Każda z trzech Osób jest tą rzeczywistością, to znaczy substancją, istotą lub naturą Bożą’” (KKK 253).
Nauka, że każda Osoba Boska jest tą samą najwyższą rzeczywistością, czyli tym samym Bogiem co do substancji, znajduje się także w pismach Vassuli Ryden. I tak Jezus, mówiąc o Swojej Boskiej naturze – tej samej dla wszystkich Osób – poucza Vassulę:
„– Ja jestem Jeden, jestem Wszystkim w Jednym, Ja jestem Wszystkim w Jednym.
– Jesteś Wszystkim w Jednym?!
– Jestem.
– A Światłość?
– Ja jestem także Światłością.” (2.03.87)
Powyższy tekst usiłuje nam przybliżyć nieprzeniknioną tajemnicę wiary, przekazywaną przez Kościół, tę mianowicie, że każda Boska Osoba jest tą samą Boską substancją, tym samym Boskim „Wszystkim”, czyli Nieskończoną Doskonałością. Inaczej mówiąc Ojciec, Syn i Duch Święty jest tą samą nieskończoną doskonałością, którą nazywa się substancją, istotą lub naturą Boską (por. KKK 252, 253).

Osoby Boskie nie są rozdzielone
Katechizm wyjaśnia następnie, że Osoby Boskie nie są oddzielone od Siebie z powodu jednej natury (substancji, istoty). „Ojciec jest cały w Synu, cały w Duchu Świętym, Syn jest cały w Ojcu, cały w Duchu Świętym; Duch Święty jest cały w Ojcu, cały w Synu” (KKK 255).
Taka sama jest też nauka w Prawdziwym Życiu w Bogu. I tak Chrystus wyjaśnia Vassuli: „Czyż ci nie powiedziałem, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec jest we Mnie? Skoro Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie, Moje Serce jest również w Ojcu, a Jego Serce jest w Moim.” (25.03.96)
A więc i nauka Kościoła o nierozdzielności Osób Boskich ze względu na Ich naturę pokrywa się z tym, co można znaleźć w pismach Vassuli Ryden.

Osoby Boskie różnią się między Sobą realnie
Kolejna prawda – a właściwie kolejna tajemnica dotycząca Trójcy Świętej, podana przez Katechizm – mówi o realnej różnicy między Boskimi Osobami i jest sformułowana następująco: „Bóg jest jedyny, ale nie jakby samotny”. ‘Ojciec’, ‘Syn’, ‘Duch Święty’ nie są tylko imionami oznaczającymi sposoby istnienia Boskiego Bytu, ponieważ te Osoby rzeczywiście różnią się między sobą: „Ojciec nie jest tym samym, kim jest Syn, Syn tym samym, kim Ojciec, ani Duch Święty tym samym, kim Ojciec czy Syn”. Różnią się między sobą relacjami pochodzenia: „Ojciec jest Tym, który rodzi; Syn Tym, który jest rodzony; Duch Święty Tym, który pochodzi”. Jedność Boska jest trynitarna” (KKK 254).
Taką samą naukę o rzeczywistych różnicach między Osobami Boskimi można znaleźć w pismach Vassuli. Chociaż jedność Trójcy Świętej jest tam bardzo mocno podkreślona, to jednak Osoby Boskie nie identyfikują się. I tak np. mówią oddzielnie jako różne Osoby; Jezus mówi o Ojcu i o Duchu Świętym, ale nigdy nie identyfikuje się z Nimi jako Osobami. Dlatego też nigdy nie mówi: Ja jestem tą samą OSOBĄ co Ojciec, tą samą OSOBĄ co Duch Święty. Nigdy nie są negowane ani utożsamiane relacje pochodzenia, dzięki którym Osoby Boskie są rzeczywiście różne. Identyfikację widać jedynie wtedy, gdy któraś z Osób Boskich mówi o Boskiej substancji, to znaczy o Swojej naturze, która – jak uczy Kościół – jest tą samą dla wszystkich Osób (por. KKK 253).
W Prawdziwym Życiu w Bogu można zauważyć podobny sposób objawiania się Trójcy Świętej jak w Piśmie Świętym. Otóż najpierw, w Starym Testamencie, objawia się Bóg jedyny, potem zaś – w Nowym Testamencie – prawdziwy i jedyny Syn Boży, który stał się człowiekiem. Ten Syn Najwyższego obiecuje następnie Ducha Świętego, czyli Kogoś, kto – chociaż nie identyfikuje się z Ojcem i Synem – ma wszystkie przymioty i cechy natury Boskiej, jak np. Boskie poznanie, umożliwiające Mu przeniknięcie głębokości samego Boga (por. 1 Kor 2,10), Jego wszechmoc itd.
Powyższe zestawienie nauki pism Vassuli Ryden z Katechizmem narzuca następujący wniosek: w Prawdziwym Życiu w Bogu znajdujemy taką samą naukę o Trójcy Świętej, jaką podaje Katechizm Kościoła Katolickiego, to znaczy jest to ta sama nauka, którą Kościół głosi w swoim dogmatycznym nauczaniu.

Część II
Odpowiedzi na zarzucanie pismom Vassuli
herezji trynitarnych
Przejdźmy obecnie do omówienia różnych zarzutów stawianych orędziom Prawdziwe Życie w Bogu. Spróbujemy znaleźć odpowiedzi na nie, a przy okazji przeanalizujemy stosowanie różnych tendencyjnych metod, których używanie w odniesieniu do innych, najbardziej prawdziwych dzieł teologicznych, a nawet Pisma Świętego, skończyłoby się z pewnością „znalezieniem” i w nich błędów.

Metoda pozwalająca wszędzie znaleźć herezję
Chociaż nauka Prawdziwego Życia w Bogu o Trójcy Świętej jest taka sama, jak nauka Katechizmu Kościoła Katolickiego, to Vassula Ryden i jej pisma stają się często przedmiotem ostrej krytyki i oskarżeń o rzekome herezje. I tak niektórzy teologowie zarzucają jej pismom, iż utożsamiają Osoby Trójcy Świętej, to znaczy przedstawiają je jako identyczne, rozszerzając przez to heretycką naukę trynitarną.
Ale czy to prawda, że Prawdziwe Życie w Bogu przeciwstawia się nauce dogmatycznej Kościoła, według której istnieje realna różnica między Osobami Boskimi? (por. KKK 253, 254, 255)
Uważna lektura pism Vassuli i analiza tego, co ona sama mówi w czasie swych licznych świadectw, w żadnym wypadku nie upoważnia do wydawania podobnego sądu, gdyż w Prawdziwym Życiu w Bogu trzy Osoby Boskie ukazują się jako różniące się realnie od siebie.
Ta realna różnica Osób uwidacznia się w fakcie, że Osoby Boskie mówią oddzielnie. Przede wszystkim zaś – i to jest chyba najważniejsze – nigdy nie kwestionuje się w tych pismach relacji pochodzeń, przez które Osoby Boskie różnią się między sobą realnie (por. KKK 254). Tak więc Syn nie identyfikuje się z Ojcem jako Osoba, bo nigdy nie jest określany jako Ten, „który rodzi” (por. KKK 254), lecz jest Tym, który „jest zrodzony”.
Podobnie Duch Święty nie identyfikuje się ani z Ojcem, ani z Synem jako Osoba Boska, bo nigdzie nie jest nazwany „Tym, który rodzi” (czyli Ojcem), ani też „Tym, który jest rodzony” (czyli Synem). Jest On też posyłany przez Ojca i przez Syna. W tym fakcie posyłania uwidacznia się też Jego odrębność, bo przecież nikt nie posyła samego siebie, lecz odrębną osobę.
Tak więc w całości pism Vassuli Osoby Boskie są przedstawione – zgodnie z nauczaniem Kościoła – jako różniące się realnie między sobą.
Nie ma w całym dziele Prawdziwe Życie w Bogu ani jednego zdania, które zawierałoby herezję trynitarną. Nie ma jej nawet w tych krytykowanych fragmentach, w których Osobom Boskim przypisywane są podobne imiona. Błędem trynitarnym mogłyby być jedynie wyraźne stwierdzenia typu: „W Bogu nie ma relacji pochodzenia”; „W Bogu istnieje tylko jedna Osoba”; „Ojciec, Syn i Duch Święty to ta sama Osoba”; „Ja, Jezus Chrystus, jestem tą samą Osobą co Ojciec i Duch Święty”; „Ojciec, Syn i Duch Święty identyfikują się jako Osoby Boskie, nie odróżniają się od siebie jako Osoby”. Takich heretyckich stwierdzeń, niezgodnych z nauczaniem Kościoła, nie ma w pismach Vassuli.
Jeśli więc nie ma błędów doktrynalnych w Prawdziwym Życiu w Bogu, to w jaki sposób przeciwnikom tego dzieła udaje się je rzekomo znaleźć? Otóż atakujący to dzieło wiedzą dobrze, że straciliby na próżno czas, szukając herezji formalnych – czyli takich, które są wyrażone jednoznacznie i celowo – gdyż nie ma ich w tym dziele. Dlatego też wybierają swoistą metodę, aby „mimo wszystko i za wszelką cenę” znaleźć w nim „błędy i herezje”.
Czym charakteryzuje się ta metoda? Jej fundament jest prosty. Wystarczy po prostu odczytywać teksty Prawdziwego Życia w Bogu według następującej zasady: kiedy orędzia Osób Boskich można interpretować zarówno w duchu nauczania Kościoła jak i niezgodnie z nim, wtedy należy nadać im znaczenie, które sprzeciwia się temu nauczaniu. Dzięki tej metodzie – stosowanej z upodobaniem przez wielu w odniesieniu do pism Vassuli – dochodzi się zawsze do upragnionego wniosku: jej pisma zaprzeczają dogmatom Kościoła i rozpowszechniają herezje.
Taki sposób interpretowania tekstów jest jednak błędny. Gdyby zastosowało się go do Pisma Świętego, „znalazłoby się” nawet w nim mnóstwo „herezji”.
Metoda ta jest nie tylko błędna ale i niemoralna, sprzeciwia się bowiem ósmemu przykazaniu Bożemu, które zakazuje wydawania nieprawdziwego świadectwa przeciwko bliźniemu, oczerniania go i pochopnego osądzania. Przypomina to Katechizm słowami: „W celu uniknięcia wydawania pochopnego sądu każdy powinien zatroszczyć się, by – w takiej mierze, w jakiej to możliwe – interpretować w pozytywnym sensie myśli, słowa i czyny swego bliźniego”. (KKK 2478)
Katechizm przytacza też cenne pouczenie św. Ignacego Loyoli: „Każdy dobry chrześcijanin winien być bardziej skory do ocalenia wypowiedzi bliźniego niż do jej potępienia. A jeśli nie może jej ocalić, niech spyta go, jak on ją rozumie; a jeśli on rozumie ją źle, niech go poprawi z miłością; a jeśli to nie wystarcza, niech szuka wszelkich środków stosownych do tego, aby on, dobrze ją rozumiejąc, mógł się ocalić.”
Słowa Katechizmu zakazujące wydawania nieuzasadnionych ocen są bardzo surowe: „Staje się winnym pochopnego sądu, kto nawet milcząco uznaje za prawdziwą – bez dostatecznej pod-stawy – moralną wadę bliźniego”. (KKK 2477)

«Niejasne» lub «wieloznaczne» nie oznacza:
błędne i heretyckie
Ulubioną bronią w zwalczaniu pism Vassuli jest zarzucanie im niejasności, dwuznaczności lub wieloznaczności. Zarzut ten nie jest uczciwy, sugeruje bowiem, że wieloznaczność lub niejasność jest błędem albo że wypowiedzi wieloznaczne są bezsensowne i bezwartościowe. Tym sposobem można by jednak łatwo kompromitować nawet najcenniejsze dzieła teologiczne.
Sugerowanie błędu tam, gdzie jest niejasność lub wieloznaczność, jest niedopuszczalne, niezgodne z prawdziwymi zasadami interpretowania tekstów. Gdyby bowiem tak było, trzeba by podważyć wartość wszystkich wyrażeń poetyckich, metafor, porównań, które tak często występują nawet w Piśmie Świętym.
Błąd czy herezja tkwi w stwierdzeniach lub zaprzeczeniach jednoznacznych. Co się tyczy zdań wieloznacznych lub niejasnych, to mogą one być błędne lub prawdziwe. Decyduje jednak o tym kontekst, a nie fantazja czytelnika. To kontekst określa właściwe znaczenie sformułowań wieloznacznych i niejasnych. Sama więc wieloznaczność nie jest więc jeszcze ani błędem, ani herezją.
W związku z problemem tzw. niejasności tekstów warto zwrócić uwagę jeszcze na jedno: nie musi ona wynikać z winy piszącego lub z jego braków intelektualnych. Wiele bowiem tekstów jest niejasnych dlatego tylko, że przekraczają one zdolności poznawcze czytelnika, który nie potrafi ich zrozumieć, np. dla dziecka czytającego z trudem książki wiele fragmentów – które dorośli rozumieją bez trudu – wydaje się niezrozumiałych, niejasnych.
Przejdźmy teraz do bardziej szczegółowej analizy tych fragmentów z Prawdziwego Życia w Bogu, które są atakowane przez jego przeciwników jako heretyckie. Prześledzimy przy okazji stosowaną przez nich metodę, która polega na przypisywaniu orędziom zawsze „najgorszego z możliwych znaczeń”, nawet jeśli nie harmonizuje ono z całym kontekstem tego dzieła.

Nie ma identyfikowania Osoby Ojca z Osobą Syna
w Prawdziwym Życiu w Bogu
Jednym z przeciwników pism Vassuli Ryden jest wspomniany o. M. Pacwa. Oskarża ją o mylenie Osób Boskich przez rzekome identyfikowanie Syna Bożego z Ojcem i Duchem Świętym. Jako jeden z przykładów tego błędu podaje on fragment zdania wypowiedzianego przez Jezusa: „Zjednoczcie się! Zjednoczcie się! Bądźcie teraz jedno, jak Ja i Ojciec Jedno jesteśmy!” (15.02.89). Wezwanie Chrystusa przypomina fragment Jego modlitwy arcykapłańskiej: „I także chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy. Ja w nich, a Ty we Mnie!” (J 17,22-23). Św. Jan przytacza jeszcze inne słowa Chrystusa podkreślające Jego jedność z Ojcem: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy” (J 10,30).
Powróćmy jednak do tekstów Vassuli Ryden, rzekomo mylących i utożsamiających Osoby Boskie. Częstym przedmiotem ataków i oskarżeń o błędy trynitarne stają się słowa Chrystusa: „jak Ojciec i Ja jesteśmy jednym i tym samym”.
Oskarżenie o błąd jest bezpodstawne. Zdanie to bowiem można rozumieć zupełnie poprawnie następująco: „jak Ojciec i Ja jesteśmy jednym i tym samym Bogiem”, to znaczy: „jak Ojciec i Ja jesteśmy tą samą substancją Boską, tą samą naturą Boską, tą samą istotą Boską.” Te trzy pojęcia są używane przez Kościół do określenia Boskiego Bytu w jego jedności (por. KKK 252).
Z niewiadomych powodów ojciec Pacwa przypisuje analizowanym tekstom Prawdziwego Życia w Bogu błędny sens: . Przecież sformułowanie słowne orędzia nie narzuca takiej interpretacji, a cały kontekst dzieła wyraźnie rozróżnia Osoby Boskie, co zresztą dostrzega i sam ojciec Pacwa. Pisze bowiem, że “przynajmniej na 85 stronicach Vassula właściwie ukazuje różnicę między Ojcem i Synem.” Podobnie przyznaje on, że „co najmniej 160 razy w przeczytanych przez niego 5 zeszytach poprawnie ukazana jest różnica między Duchem Świętym, a Jezusem Chrystusem.” Dlaczego więc nie interpretuje cytowanych orędzi zgodnie ze wspomnianym przez siebie kontekstem, który wyraźnie zaznacza realne różnice między Boskimi Osobami? Przecież taka jest właściwa zasada interpretacji, że w przypadku tekstów wieloznacznych kontekst dzieła – a nie czytelnik i jego fantazja – decyduje o ich znaczeniu. Taką zasadę stosuje się między innymi w egzegezie biblijnej.
Nie można stosować się do reguły: kontekst nie ma znaczenia, gdyż orędziom z Prawdziwego Życia w Bogu trzeba zawsze przypisywać znaczenie „najgorsze ze wszystkich możliwych”, czyli błędne, niezgodne z nauką Kościoła, heretyckie.
Ojciec M. O’Carroll słusznie wykazuje o. Pacwie, iż przy użyciu jego metody można źle zinterpretować nawet słowa samego Jezusa, który mówi: „Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca” (J 14,9). Gdyby zawsze chciało się przypisywać sens „najgorszy z możliwych”, można by zarzucić Jezusowi z Ewangelii ten sam błąd, który o. Pacwa wykazuje Jezusowi z Prawdziwego Ży¬cia...: identyfikowanie się z Ojcem jako jedna osoba Boska.
Używając metody stosowanej przez wielu przeciwników Prawdziwego Życia w Bogu, można by też doszukać się heretyckiej nauki w słowach Jezusa przekazanych przez św. Jana: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy” (J 10,30). Według bowiem logiki tej specyficznej metody trzeba by rozumieć te słowa w „najgorszym z możliwych znaczeń”, a więc: “jesteśmy jedno, bo jesteśmy jedną i tą samą osobą Boską”. Można by też dodać – jak się to często czyni w odniesieniu do Prawdziwego Życia w Bogu – że tekst z Ewangelii jest „wieloznaczny i niejasny”.
Oczywiście o. Pacwa wie dobrze, że nie można interpretować trudnych zdań z Pisma Świętego przy pomocy metody, której używa w odniesieniu do wieloznacznych fragmentów pism Vassuli Ryden. Dlatego też, aby wykazać ojcu O’Carrollowi, jak trzeba właściwie rozumieć wspomniany trudny fragment z Ewangelii Janowej, cytuje całe stronice doktorów Kościoła. W tym wypadku posługuje się oczywiście metodą właściwą, według której trzeba rozumieć wieloznaczne sformułowania zgodnie z kontekstem i nie szukać za wszelką cenę błędów i herezji. Szkoda, że wielu przeciwników Prawdziwego Życia w Bogu nie stosuje – nie wiadomo dlaczego – tej samej poprawnej metody w odniesieniu do tego dzieła.

Czy można Jezusa nazywać «Ojcem»?
O. M. Pacwa zarzuca Vassuli, że myli, a nawet utożsamia Osoby Boskie, ponieważ Jezus nazywa siebie „Ojcem” i pozwala jej tak się do Niego zwracać. Aby udowodnić to „heretyckie” mylenie Osób, o. Pacwa zadał sobie wiele trudu, by sporządzić całą listę fragmentów orędzi, w których określenie „Ojciec” odnosi się do Jezusa, np. w orędziu z 12 stycznia 1987 roku. Dzięki tej dużej ilości cytatów – wybranych i wyrwanych z kontekstu – sugeruje się czytelnikowi, że analizowane dzieło jest zbiorem błędów, herezji i niedorzeczności.
Rozumowanie osób atakujących Prawdziwe Życie w Bogu jest następujące: ponieważ tak samo jest nazywany Bóg Ojciec, jak i Syn Boży, dlatego mamy tu do czynienia z myleniem czy nawet utożsamianiem Osób Boskich.
Pomimo pozorów taki sposób doszukiwania się herezji identyfikowania Osób Boskich jest błędny. Można by go porównać do wykazywania, że jeśli dwóch ludzi nosi to samo imię, np. Jan, to nie są dwiema odrębnymi osobami, lecz jedną osobą, jednym człowiekiem! Trzeba by też powiedzieć – zgodnie z logiką tego rozumowania – że wszyscy zakonnicy w jakimś domu zakonnym są „jednym człowiekiem” lub „jedną osobą”, bo każdego nazywamy „ojcem”. Dziwny to sposób rozumowania, a jednak znajduje się on u podstaw dużej części „dowodów na herezje”, które rzekomo znajdują się w pismach Vassuli. Zagadnienie to zostanie omówione nieco dalej.
Oskarżając Vassulę o błąd mylenia Osób Boskich przez nazywanie ich tym samym imieniem: „Ojciec”, krytycy Prawdziwego Życia w Bogu mieszają dwie rzeczywistości związane z Trójcą Świętą, bardzo jasno rozgraniczane w teologii katolickiej.
Otóż w teologii dogmatycznej mówi się o Osobach Boskich bądź w ich niezmiennych i wiecznych relacjach trynitarnych, bądź też w ich odniesieniu do bytów stworzonych. Nigdy nie można mieszać tych dwóch rzeczywistości, co niestety wydają się czynić przeciwnicy Prawdziwego Życia w Bogu.
Jeśli chodzi o relacje między Osobami Trójcy Świętej, to są one wieczne i niezmienne. Znaczy to, że Pierwsza Osoba Boska, Ojciec, zawsze jest Ojcem w odniesieniu do Drugiej Osoby Boskiej, to znaczy zawsze jest „rodzącym” odwiecznie Syna. Dlatego też nie można nigdy mówić – bez popadania w prawdziwą herezję tryni¬tarną – że Druga Osoba Boska w odniesieniu do Pierwszej Osoby jest raz „Synem”, a raz – „Ojcem”, to znaczy: raz Tym, który jest „zrodzony”, a kiedy indziej znów Tym, który „rodzi”.
Nie można też powiedzieć, że w relacjach trynitarnych Syn jest Ojcem Ducha Świętego, czyli „rodzącym” Go, ani też na odwrót, że Duch Święty jest Ojcem dla Syna, czyli Tym, który Go odwiecznie „rodzi”. Relacje pochodzenia Osób Boskich są niezmienne i wieczne i powodują, że Osoby Boskie różnią się realnie od siebie. Ten więc myliłby rzeczywiście Osoby, kto myliłby relacje pochodzenia lub je negował. Tego jednak w żadnym wypadku nie czyni Vassula Ryden w Prawdziwym Życiu w Bogu.
Gdy w jej pismach Jezus nazywa siebie „Ojcem”, to nie chodzi nigdy o Jego relację trynitarną do Pierwszej lub Trzeciej Osoby Boskiej. Innymi słowy: gdy Jezus mówi o sobie jako o „Ojcu” i pozwala Vassuli tak siebie nazywać, wówczas nie określa siebie „Ojcem Ojca Odwiecznego” czyli „rodzącym Ojca” ani „Ojcem Ducha Świętego”, czyli „rodzącym Go”.
Mówiąc o sobie jako o „Ojcu”, nie określa On zatem relacji trynitarnej, lecz przedstawia inne odniesienie: to mianowicie, jakie zachodzi między Nim a nami, istotami stworzonymi. Chrystus nazywa więc siebie „Ojcem” nie w relacji do innych Osób Boskich – czyli nie jako „rodzący inne Osoby Boskie”, co byłoby herezją – lecz w odniesieniu do nas: jest „naszym Ojcem”, „Ojcem całej ludzkości”. I jest to prawdą. Chodzi tutaj – z punktu widzenia teologicznego – o relację Osób Boskich do bytów stworzonych. W tej zaś relacji można – bez ryzyka popadnięcia w herezję – nazywać „Ojcem” nie tylko Jezusa, ale także Ducha Świętego.
I tak np. w Izajaszowym proroctwie, zapowiadającym narodzenie się Jezusa Chrystusa, jest On nazwany Ojcem Odwiecznym: „Albowiem Dziecię nam się narodziło, Syn został nam dany, na Jego barkach spoczęła władza. Nazwano Go imieniem: Przedziwny Doradca, Bóg Mocny, Odwieczny Ojciec, Książę Pokoju” (Iz 9,5).
W hymnie zaś do Ducha Świętego: „Przybądź Duchu Święty...”, znajdujemy określenie „Ojciec ubogich” w odniesieniu do Ducha Świętego: „Przyjdź Ojcze ubogich, przyjdź Dawco łask drogich, przyjdź Światłości sumień...”
Jest to poprawne, gdyż w tym wypadku „Ojciec” nie oznacza „Rodzącego odwiecznie”, czyli pierwszej Osoby Boskiej w jej niezmiennej i wiecznej relacji do „rodzonego Syna”, lecz „ojcowską” relację Stwórcy do Swojego stworzenia. Ponieważ zaś jesteśmy stworzeni przez wszystkie Osoby Boskie, tzn. przez całą Trójcę Świętą (por. KKK 292), zatem cała Trójca Święta i wszystkie Osoby Boskie są „naszym Ojcem” i możemy je tak nazywać. Św. Tomasz poucza: „kiedy mówimy do Boga ‘Ojcze nasz’, zwracamy się do całej Trójcy”.
W Starym Testamencie Bóg, a nie jedna Osoba Boska, był nazywany „Ojcem”, czyli Tym, który nas stworzył, zawarł przymierze, dał prawo Izraelowi (por. KKK 238). W tym wypadku imię „Ojciec” nie oznaczało relacji trynitarnej. „Określając Boga imieniem ‘Ojciec’, język wiary wskazuje przede wszystkim na dwa aspekty: że Bóg jest pierwszym początkiem wszystkiego i transcendentnym autorytetem oraz że równocześnie jest dobrocią i miłującą troską obejmującą wszystkie swoje dzieci.” (KKK 239)
Tak więc nie ma żadnego błędu trynitarnego ani żadnej nauki odrzuconej przez Kościół w tych fragmentach Prawdziwego Życia w Bogu, w których określenie „Ojciec” odnosi się do Jezusa Chrystusa. Nie ma tu żadnego mylenia ani identyfikowania Osób Boskich, gdyż w tym wypadku imię nie oznacza niezmiennej relacji trynitarnej, lecz odniesienie: Stwórca-stworzenie. Jeśli więc ktoś zarzuca Vassuli, że źle używa imienia „Ojciec”, ten nie wyraża stanowiska Kościoła, lecz jedynie swój osobisty pogląd, swoją opinię teologiczną.

Dlaczego w mówieniu o Trójcy Świętej
raz jest „identyfikacja”, a kiedy indziej – „odmienność”?
O. Pacwa zauważa lub raczej wyrzuca Vassuli, że w jej pismach Jezus przedstawia się raz jako identyczny z Duchem Świętym, a w następnym paragrafie – jako różniący się od Niego.
Z teologicznego punktu widzenia ta „dwoistość” nie musi być koniecznie herezją. Co więcej, nie można inaczej przedstawić Tego, który jest Jeden i Troisty zarazem. To przecież stanowi niepojętą dla nas tajemnicę wiary, że istnieje jeden Bóg, lecz w trzech Osobach, które różnią się rzeczywiście od siebie „relacjami pochodzenia” (por. KKK 254).
Jeśli więc w jednym fragmencie Prawdziwego Życia w Bogu zaakcentowana jest identyfikacja, wówczas chodzi o Boską naturę, która jest jedna i ta sama dla każdej Osoby Boskiej. Gdy zaś ujawnia się odrębność, wtedy chodzi o Boskie Osoby, które nie są identyczne.
Warto podkreślić podobieństwo języka Prawdziwego Życia w Bogu – tak bardzo drażniącego tych, którzy doszukują się w nim błędów – z językiem Synodu Toledańskiego XI (675 r.), który usiłuje wyrazić ludzkimi słowami – a więc bardzo ograniczonymi – nieprzeniknioną tajemnicę jedyności i troistości Trójcy Świętej. Czytamy w orzeczeniach synodalnych: „Ojciec jest tym samym, co Syn, Syn tym samym, co Ojciec, Duch Święty tym samym, co Ojciec i Syn, to znaczy jednym Bogiem co do natury”. W tej wypowiedzi Synodu odnajdujemy tę identyfikację, która tak bardzo niepokoi przeciwników Prawdziwego Życia w Bogu: „jest tym samym, co...”.
Ten sam Synod wyraża inny aspekt tajemnicy Trójcy Świętej: „Ojciec nie jest tym samym, kim jest Syn, Syn tym samym, kim Ojciec, ani Duch Święty tym samym, kim Ojciec czy Syn”. Tutaj została wskazana realna różnica między Osobami Boskimi, którą widać również w orędziach Prawdziwe Życie w Bogu.
Po raz kolejny narzuca się więc wniosek: tajemnica Boga jedynego i trójosobowego jest przedstawiona w taki sam sposób w orędziach Prawdziwe Życie w Bogu, jak w nauczaniu dogmatycznym Kościoła. Istnieje jedynie różnica języka, która staje się często okazją do niesłusznych ataków.

Odmienne sposoby wyrażania tajemnic wiary
w orędziach i dogmatach Kościoła
W orędziach Prawdziwe Życie w Bogu znajdują się nieraz sformułowania, które mogą kogoś zaskakiwać, a nawet szokować. Z tego też względu stają się często przedmiotem ostrych ataków. Do sformułowań tych należy między innymi stwierdzenie Jezusa: „Ja jestem Najświętszą Trójcą, dobrze rozpoznałaś!”
I tak np. o. Pacwa cytuje fragment orędzia z 25 lipca 1989 i zarzuca mu identyfikowanie Osoby Ojca z Osobą Syna, a ponadto identyfikowanie się Jezusa z Trójcą Świętą.
Faktycznie mogą nas zaskakiwać stwierdzenia typu: „Jestem Trójcą Świętą”. Dzieje się tak dlatego, że jesteśmy przyzwyczajeni do innego języka teologicznego, mianowicie do wyrażania prawd wiary w sposób „opisowy”, tzn. przy użyciu trzeciej osoby gramatycznej. W takiej też formie są wyrażone przez Kościół dogmaty trynitarne. I tak np. takim językiem Katechizm przypomina prawdę, która jest odpowiednikiem tak gorszącego wielu: „Ja jestem Trójcą” z Prawdziwego Życia w Bogu: „Z powodu tej jedności Ojciec jest cały w Synu, cały w Duchu Świętym; Syn jest cały w Ojcu, cały w Duchu Świętym; Duch Święty jest cały w Oj¬cu, cały w Synu” (KKK 255).
Język opisowy nie jest jednak jedynym sposobem przedstawiania tajemnic wiary. W Piśmie Świętym prawdy trynitarne są często wyrażane nie przy pomocy trzeciej, lecz pierwszej osoby gramatycznej. I tak np. Jezus wyraża jedyność Boskiej natury, mówiąc: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy” (J 10,30). Taki sam język spotykamy w orędziach przekazanych przez Vassulę Ryden.
Można się zgodzić z tym, że zaskakujące jest stwierdzenie: „Ja jestem Najświętszą Trójcą”, ale jak ma inaczej „wyrażać się” Bóg, który jest Trójcą, a mówi jako jedna konkretna Osoba Boska, różniąca się realnie od innych Osób, a równocześnie będącą tą samą i jedyną substancją Boską? Jak ma się wyrażać „poprawnie teologicznie” Bóg jeden w Trójcy Świętej? Jak ma „właściwie” przedstawić nieprzeniknioną dla nas tajemnicę jedyności i troistości Boga?
Można też atakującym powyższe wypowiedzi orędzi postawić pytanie, z jakimi konkretnymi wypowiedziami dogmatycznymi papieży, soborów lub synodów Kościoła sprzeczna jest zwalczana przez nich wypowiedź? Jaka jest tu herezja trynitarna, jaki błąd? Nie ma go, gdyż kontekst dzieła wyjaśnia, jak należy poprawnie rozumieć każde wieloznaczne czy „szokujące” zdanie. Taka jest właściwa metoda interpretowania tekstów: kontekst – a nie samowola czytelnika – nadaje sens wypowiedziom wieloznacznym.
Prawdy teologiczne wyrażone w pierwszej osobie gramatycznej można przedstawić w osobie trzeciej. Np. Chrystus mógłby powiedzieć: „Ja, Jezus, jestem Bogiem i człowiekiem”. To samo można wyrazić językiem teologicznym w trzeciej osobie gramatycznej: „Jezus Chrystus posiada prawdziwą naturę Boską i ludzką”.
Nie zawsze jest jednak łatwe „przetłumaczenie” wypowiedzi w pierwszej osobie gramatycznej na teologię „opisową”. Czyniąc to, można popełnić błędy. I tak np. słowa Jezusa: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy” (J 10,30), można zamienić na poprawne sformułowanie: „Jezus i Ojciec są jednym ze względu na naturę”. Słowa Zbawiciela można też wyrazić błędnie, np.: „Jezus i Ojciec są jedno, gdyż są jedną osobą”.
Czytelnik pism Vassuli najczęściej „tłumaczy sobie” teksty orędzi wypowiedziane w pierwszej osobie, na teologię „w trzeciej osobie gramatycznej”. Dokonując jednak tego „tłumaczenia” orędzi z Prawdziwego Życia w Bogu, można popełnić błędy. Dzieje się tak wtedy, gdy ktoś przy tym „tłumaczeniu” nie uwzględnia kontekstu i „tłumaczy” po swojemu – tak jak mu to odpowiada – wypowiedź wyrażoną w pierwszej osobie gramatycznej na teologię „opisową”, czyli wyrażoną w osobie trzeciej.
Dokonujący tego trudnego „tłumaczenia” często są podobni do człowieka, który niepoprawnie przetłumaczył na obcy język jakieś dzieło teologiczne, a potem zaczyna je krytykować z powodu błędów wynikłych z jego tłumaczenia. I tak czasem ktoś uważa, iż znalazł herezje w Prawdziwym Życiu w Bogu, a tymczasem one znajdują się tylko w jego interpretacji teologicznej, a nie w samych przesłaniach. To zatem fantazyjna interpretacja przeciwników pism Vassuli „stwarza” herezje tam, gdzie ich nie ma, a następnie skłania ich do krytykowania ich i ostrzegania przed nimi wszystkich ewentualnych czytelników.

Nie ma utożsamiania w pismach Vassuli
Osoby Ducha Świętego z Osobą Syna
Przeciwnicy pism Vassuli Ryden zarzucają im często nie tylko identyfikowanie Osoby Ojca z Osobą Syna Bożego, lecz również utożsamianie Drugiej Osoby Boskiej z Duchem Świętym. Taki zarzut stawia im też o. Pacwa. Powołuje się m. in. na orędzie z 11 paź¬dziernika 1988: „Ich opór wobec słuchania potępia ich. Kto odrzuca Dzieła Mojego Ducha Świętego, ten Mnie odrzuca, bo Duch Święty i Ja jesteśmy Jednym i Tym Samym!...”
I tutaj – w wykazywaniu rzekomej herezji trynitarnej – widzimy raz jeszcze stosowanie zasady nadawania zawsze „najgorszego sensu”, bez liczenia się z kontekstem, który przedstawia Syna i Ducha jako odrębne Osoby Boskie, co – jak już mówiliśmy – zauważył w wielu miejscach tego dzieła sam o. Pacwa. Mimo to krytykuje on słowa Jezusa: „Duch Święty i Ja jesteśmy Jednym i Tym Samym!...” nadając im, bez powodu, błędny sens. Przypisuje tej wypowiedzi utożsamianie Osoby Syna z Osobą Ducha Świętego. Jest to jednak tylko jego interpretacja. Cytowane bowiem słowa wcale tego nie stwierdzają jednoznacznie, trzeba więc je interpretować zgodnie z kontekstem, który zaznacza realną różnicę między Osobą Syna i Ducha Świętego.
Atakowane słowa mogą więc być zupełnie poprawnie rozumiane następująco: „jednym i tym samym Bogiem jesteśmy”, co oznacza że Syn, Duch Święty, jak i Ojciec, są tym samym Bogiem ze względu na tę samą substancję (czyli naturę, istotę Boską – por. KKK 253).
Tak więc sens błędny i heretycki nie znajduje się w samych pismach Vassuli Ryden, lecz jest im przypisywany przez osoby zwalczające to dzieło. Co więcej, krytykowana nauka o Trójcy Świętej tego arcydzieła teologicznego zgadza się całkowicie z nauczaniem Synodu Toledańskiego XI z 675 roku: „Ojciec jest tym samym, co Syn, Syn tym samym, co Ojciec, Duch Święty tym samym, co Ojciec i Syn, to znaczy jednym Bogiem co do natury” (DS 530; por. KKK 253). Warto zwrócić szczególną uwagę na określenie Synodu: „tym samym co”, które jest odpowiednikiem tak atakowanego: „jednym i tym samym” z pism Vassuli.

Czy Syn Boży jest „Duchem”?
Także słowa z 24 września 1988: „Pamiętaj, że Ja jestem Duchem i wszystko, co posiadam, dzielę i z twoim duchem”, stał się przedmiotem ostrej krytyki. O. Pacwa umieszcza go w paragrafie poświęconym błędnym wypowiedziom o Duchu Świętym, bez dokładnego sprecyzowania swoich zastrzeżeń. Kontekst sugeruje jednak, że krytykujący widzi tu herezję utożsamiania Osoby Syna z Osobą Ducha Świętego.
Przeanalizujmy więc zawartość teologiczną orędzia, które nie wyjaśnia wprost, która Osoba Boska tu mówi. Istotnie, na pytanie: „Mój Boże?” Vassula otrzymuje odpowiedź: „Jestem. Pamiętaj, że Ja jestem Duchem i wszystko, co posiadam, dzielę i z twoim duchem.” Przekazujący to orędzie określa siebie jako Bóg, Stwórca, Życie, Pan. Mówi też, że jest „Ojcem” Vassuli, którą nazywa „dzieckiem”. W każdym razie Ten, który mówi – Bóg Ojciec lub Jezus Chrystus – stwierdza, że jest „Duchem”.
Czy więc o. Pacwa ma rację, umieszczając ten fragment między błędami trynitarnymi dotyczącymi Osoby Ducha Świętego? Czy jest w słowach orędzia identyfikacja Osoby Ducha Świętego z Osobą Ojca lub z Synem Bożym? Nie. Mamy tu do czynienia z całkowicie poprawnym zastosowaniem słowa „duch”, które posiada bardzo różne znaczenia. Jest tu najwyżej zbieżność i podobieństwo słów, nie ma zaś ontologicznej identyfikacji Osób Boskich, która byłaby błędem.
Wystarczy spojrzeć do jakiegoś słownika biblijnego, aby zobaczyć, ile różnych znaczeń może mieć w Piśmie Świętym słowo „Duch” lub „duch”. W teologii dogmatycznej pojęcie „duch” odnosi się do Boga w dwóch znaczeniach. Może ono odnosić się do Trzeciej Osoby Boskiej, to znaczy do Ducha Świętego, ale można je też odnieść do Boskiej natury wspólnej wszystkim Osobom. Używając pojęcia „duch” w drugim znaczeniu mówi się, że Bóg jest duchem, tzn. nie jest materialny i posiada wszystkie cechy bytu, który nazywa się w filozofii i teologii duchem.
Według teologii katolickiej wszystkie właściwości Boskiej natury są wspólne trzem Osobom Boskim. A więc każda z Nich jest wieczna, nieskończona w Swojej doskonałości, niezmienna itd. Ponieważ zaś w Swej Boskiej substancji Bóg jest duchem, trzeba powiedzieć, że każda Boska Osoba jest duchem, tzn. posiada wszystkie cechy bytu duchowego. Jak więc mówi się, że Bóg jest duchem, tak też można powiedzieć, że Ojciec jest duchem, Syn Boży jest duchem i Duch Święty jest duchem.
A więc jeśli w jakimś orędziu, przekazanym przez Vassulę, Bóg Ojciec lub Jezus mówi: „Jestem Duchem”, to oznacza: „Nie jestem bytem materialnym. Jestem bytem duchowym, który potrafi poznawać, kochać, jest wolny itp.”
Warto też wspomnieć, że św. Paweł nazywa Chrystusa, Drugiego Adama, „duchem ożywiającym”, bez wygłaszania herezji trynitarnych. Wyjaśnia: „Tak też jest napisane: Stał się pierwszy człowiek, Adam, duszą żyjącą, a ostatni Adam duchem ożywiającym” (1 Kor 15,45).
Tak więc w orędziach Prawdziwe Życie w Bogu nie ma błędu utożsamiania Osób Boskich, kiedy któraś z Osób mówi o sobie, że jest „Duchem”, gdyż określa to duchową naturę Boga.

Podobieństwo nazw
nie oznacza ontologicznej identyfikacji Osób Boskich
Aby wykazać herezję utożsamiania Osób Boskich przeciwnicy pism Vassuli Ryden posługują się metodą o bardzo wątpliwej wartości z punktu widzenia teologicznego. Polega ona na zestawianiu tekstów, w których różne Osoby Boskie są opisywane tymi samymi określeniami.
Jako przykład stosowania powyższej metody można jeszcze raz zacytować o. Pacwę, który wielokrotnie zarzuca Vassuli nie tylko utożsamianie Osoby Syna z Ojcem, ale i – z Duchem Świętym. Aby wykazać ten ostatni błąd gromadzi on orędzia, w których Jezus określony jest tymi samymi wyrażeniami co Duch Święty, np.: „Duch Prawdy”, „Duch Miłości”, „Duch Łaski”.
Stosowana metoda jest błędna. Zamiast bowiem koncentrować się na relacjach pochodzenia Osób Boskich, cała uwaga zwrócona jest na podobieństwa słowne, jak gdyby to one decydowały o Ich realnej różnicy lub podobieństwie.
W tym ujawnia się być może najpoważniejszy błąd metodologiczny i teologiczny popełniany przez przeciwników pism Vassuli, którzy dopatrują się utożsamiania Osób Boskich na płaszczyźnie realnego bytu w fakcie nazywania ich tymi samymi lub podobnymi określeniami – imionami. Zajmijmy się bardziej szczegółowo tą sprawą.
To prawda, że w orędziach Prawdziwe Życie w Bogu Syn Boży i Duch Święty są opisywani czasami tymi samymi słowami. Ale czy można z tego wyciągać wniosek, że Osoby Boskie są przez to utożsamiane? Nie, tak jak nie utożsamia się ludzi zajmujących się leczeniem chorych przez fakt nazywania ich wszystkich „lekarzami”. Bezpodstawny byłby też zarzut, że utożsamia się całkowicie ludzi przez fakt określania ich „istotami rozumnymi”, „stworzeniami Bożymi” lub „dziećmi Bożymi”. Nie utożsamia się zamka w drzwiach z zamkiem-pałacem przez fakt nazywania zupełnie odrębnych rzeczy tymi samymi nazwami. Nie zawiera się też niedorzeczne identyfikowanie osób w fakcie, że wielu różniących się od siebie na płaszczyźnie ontologicznej chłopców nazywa się tym samym imieniem Jan, Jacek, Piotr. Podobnie opisywanie Osób Boskich tymi samymi określeniami nie jest utożsamianiem ich na płaszczyźnie ontologicznej.
Aby wykazać ewentualny błąd mylenia Osób Boskich, należałoby zająć się analizą tego, jak Ich relacje pochodzenia są przedstawione w Prawdziwym Życiu w Bogu. Według bowiem nauki Kościoła, przypomnianej przez Katechizm, Osoby Boskie różnią się realnie między sobą relacjami pochodzenia, a nie nazwami, jakie im przypisujemy (por. KKK 254). Ojciec różni się od innych Osób Boskich nie tym, że nazywamy Go „Ojcem”, lecz przez fakt, że „rodzi” odwiecznie Syna. Syn jest realnie różny od innych Osób nie przez to, że nosi inne imię niż Ojciec i Duch Święty, ale przez to, że jest odwiecznie „rodzony”. Wreszcie Trzecia Osoba Boska nie identyfikuje się z innymi Osobami, bo nazywa się „Duchem Świętym”, lecz dlatego że „pochodzi”. Tę właśnie naukę Soboru Laterańskiego IV z 1215 roku przypomina Katechizm mówiąc: „Ojciec jest Tym, który rodzi; Syn Tym, który jest rodzony: Duch Święty Tym, który pochodzi” (KKK 254).
Utożsamiałby więc błędnie Osoby Boskie ten, kto utożsamiałby „relacje pochodzenia”. Negowałby zaś istnienie odrębnych Osób w Trójcy Świętej ten, kto odrzucałby istnienie tych relacji. Określanie zaś Osób Boskich tymi samymi imionami nie jest równoznaczne z ich utożsamianiem na płaszczyźnie Ich realnego istnienia.
W Prawdziwym Życiu w Bogu istniałaby więc błędna identyfikacja Osób Boskich, gdyby znajdowały się tam stwierdzenia typu: „Ojciec jest tym, który rodzi, a równocześnie Syn rodzi i Duch Święty rodzi”; „Ojciec jest zrodzony, jak Syn jest rodzony i jak Duch Święty jest rodzony”; „Ojciec pochodzi, jak Syn po¬chodzi i Duch Święty pochodzi”.
Oczywiście takich błędnych sformułowań nie można się doszukać w pismach Vassuli. Dlatego też gdy przeciwnicy jej pism chcą oskarżyć je o herezje, pomijają dogmatyczne nauczanie Kościoła o relacjach trynitarnych i koncentrują się na wyszukiwaniu samych tylko podobieństw słownych odnoszących się do Osób Boskich, jak gdyby to one decydowały o Ich identyczności lub realnej różnicy między Nimi. Kiedy znajdują te podobieństwa, są przekonani, że doszukali się herezji trynitarnych identyfikujących Osoby Boskie na płaszczyźnie realnego bytu, co jest wnioskiem błędnym. Nie ma logiki w tym sposobie rozumowania, jak nie byłoby jej – powtórzmy to raz jeszcze – w wykazywaniu, że nazywanie wielu dzieci tym samym imieniem, np. Jan, rodzi się z faktu absurdalnego i mylnego przyjmowania ich realnej, ontologicznej tożsamości.
Tak więc wyszukiwanie z pism Vassuli tekstów, w których Osoby Boskie są opisywane tymi samymi określeniami lub imionami, to zbędny trud. Stosowanie takiej metody to równocześnie odchodzenie od nauki Kościoła, który w relacjach pochodzenia a nie w imionach Boskich Osób widzi rację ich odmienności.

Vassula nie głosi herezji patrypasjanizmu
Patrypasjanizm jest herezją trynitarną głoszącą, że Ojciec i Syn są jedną osobą, dlatego też Bóg Ojciec cierpiał i umarł na krzyżu pod postacią Jezusa Chrystusa. Ponieważ o. Pacwa oskarża pisma Vassuli o utożsamianie Osób Boskich, dlatego też próbuje doszukać się w nich i tej dawnej herezji trynitarnej. I tak, dokonując karkołomnej analizy, a nie mogąc mimo to przypisać pismom Vassuli formalnego patrypasjanizmu, dochodzi on do następującego stwierdzenia: „być może Vassula sądzi, że to Jezus cierpiał, ale tekst nie jest jasny”.
Otóż analizowany tekst jest zupełnie jasny, gdy się uwzględni jego kontekst. Bez najmniejszego cienia wątpliwości można powiedzieć, że według Prawdziwego Życia w Bogu to nie Ojciec, lecz Jezus Chrystus, Syn Boży, cierpiał i umarł na krzyżu. Wystarczy przeczytać jeden z wielu fragmentów zawierających opis męki Pana, Syna Bożego, który stał się człowiekiem.
Jako przykład można zacytować orędzie z 9 listopada 1986 roku. Jezus przypomina w nim Swoją mękę, śmierć i Swe ostatnie słowa skierowane do Ojca, z którym nie identyfikuje się jako Osoba Boska. Aby rozwiać ostatnie wątpliwości co do tego, kto cierpiał na krzyżu, Jezus kończy to właśnie orędzie słowami: „Ja Jezus Chrystus opisałem ci Moją agonię.”
Jednakże – jakby to wszystko było bez wartości, jakby kontekst dzieła, a nawet samo „przedstawienie się” Jezusa Chrystusa nie miało żadnego znaczenia – o. Pacwa, koncentruje się wyłącznie na krótkim dialogu między Jezusem i Vassulą, wyciągając z niego zbyt daleko idące posądzenia o patrypasjanizm. Oto ten dialog:
„Kocham Cię, Ojcze, niewypowiedzianie” – mówi Vassula. „Kocham cię, córko” – słyszy odpowiedź Jezusa (7.04.87).
Ponieważ w dalszej części orędzia Ten, który został przez Vassulę nazwany „Ojcem”, mówi o Swoich cierpieniach i o Swej śmierci na krzyżu, o. Pacwa przedstawia swe podejrzenie o patrypasjanizm twierdząc, że to być może Bóg Ojciec opisuje tu Swą śmierć na krzyżu. Mało znaczy dla niego, że Ten, który opisuje Swe cierpienia i śmierć na krzyżu jeszcze w tym samym fragmencie przedstawia się jako Jezus Chrystus! Mówi bowiem: „Nie bój się. Ja, Jezus, jestem z tobą” (7.04.1987). Zatem nie chodzi tu o śmierć Boga Ojca na krzyżu, lecz o ukrzyżowanie Jezusa. To jest oczywiste, ale nie dla o. Pacwy. Dlaczego? Dlatego że Vassula zwraca się do Jezusa słowem: „Ojcze” i dlatego że On odpowiada jej: “córko”.
Już poruszaliśmy temat, czy można zwracać się do Chrystusa, wzywając Go: „Ojcze”. Pozostaje jednak drugi problem, ten mianowicie, czy Jezus ma prawo nazywać Vassulę „córką”, nie identyfikując się przez to z Osobą Ojca.
Otóż wydaje się, że Jezus nie tylko ma prawo zwracać się po ojcowsku do ludzi, lecz korzysta z tego. I tak np. zwraca się do Swoich uczniów słowami: „dzieci” (por. Mk 10,24; J 13,33; 21,5). Czy identyfikuje się przez to z Ojcem jako jedna Osoba Boska? Z pewnością nie, jak nie czyni tego nazywając Vassulę „córką”. Chodzi bowiem tutaj o relację Stwórcy do stworzenia.
Zresztą takimi samymi słowami: „Moja córko”, zwracał się Jezus do wielu mistyczek, m. in. do św. Faustyny Kowalskiej, która z kolei mówi o Jego „ojcowskim sercu”, a nawet nazywa Go swoją „Matką”, nie myląc Go z pewnością ani z Ojcem Niebieskim, ani z Maryją.
Tak więc Prawdziwe Życie w Bogu nie identyfikuje Osób Boskich ani nie rozszerza błędnego patrypasjanizmu. To jedynie stosowana przez atakujących Vassulę niewłaściwa metoda analizy tekstów pozwala im przypisywać te błędy, jak zresztą pozwoliłaby również je przypisać innym osobom, np. św. Faustynie. W jednej z zanotowanych przez nią rozmów Jezus mówi jej, że jest „Ojcem grzeszników”, który poświęcił Swe życie za nich. Zbawiciel stwierdza: „Serce moje jest przepełnione miłosierdziem wielkim dla dusz, a szczególnie dla biednych grzeszników. Oby mogły zrozumieć, że ja jestem dla nich Ojcem najlepszym, że dla nich wypłynęła z serca mojego krew i woda, jako z krynicy przepełnionej miłosierdziem...” Cóż, może i tu ktoś doszuka się patrypasjanizmu, ale św. Faustyna z pewnością go nie głosi.

Nie ma też innych błędów w pismach Vassuli
W Prawdziwym Życiu w Bogu nie ma – moim zdaniem – nie tylko błędów trynitarnych, ale żadnych innych. Przeciwnie, można tam znaleźć tylko naukę głoszoną przez Kościół. Czytałem i analizowałem atakowane przez o. Pacwę teksty Vassuli, w których jest mowa o Kościele, o jego jedności. Nie tylko nie znalazłem w nich herezji, lecz przeciwnie – wyłącznie naukę zgodną z nauczaniem Soboru Watykańskiego II. Nie pominąłem też krytykowanych fragmentów o Jezusie Chrystusie, o Jego zmartwychwstaniu, o Jahwe. I w nich również nie znalazłem przypisywanych im błędów. Nie pominąłem też wypowiedzi rzekomo erotycznych, nie znajdując w nich nic bardziej „gorszącego” niż u innych mistyków, np. u św. Jana od Krzyża czy u św. Mechtyldy.
Dlatego też byłem i jestem wciąż gotów dyskutować ze wszystkimi nad każdym zdaniem, a nawet nad każdym słowem z Prawdziwego Życia w Bogu, jednak pod jednym warunkiem, tym mianowicie, że oskarżający to dzieło będzie używał metody uczciwej, czyli takiej samej, jakiej używa się przy egzegezie biblijnej, a nie – tendencyjnej, stosowanej wyłącznie do analizy pism Vassuli Ryden.

Wszystko można skompromitować
Stosując metodę wypisywania dużej ilości cytatów i nadawania im najdziwniejszych znaczeń, bardzo łatwo można ośmieszyć każde dzieło. Z każdej bowiem książki da się wyjąć liczne cytaty w taki sposób, by sobie zaprzeczały i sprawiały przez to wrażenie bezsensownych. Można by to uczynić nawet z Pismem Świętym, gdyby się chciało udowodnić, że jest to księga wypełniona bezsensownymi wypowiedziami. Tak, wszystkiego można dokonać, trzeba tylko zastosować “odpowiednią” metodę.

Ks. Michał Kaszowski