o. Fernando Umaña Montoya
założyciel i dyrektor Ogniska Miłości w Zipaquirà

Duchowe podobieństwo
Vassuli Ryden i Marty Robin

Przed kilku laty otrzymałem dwa numery „Informateur catholique” z Quebec. Były w całości poświęcone Vassuli Ryden. Znałem ją już dzięki kilku stronom, jakie poświęcił jej w swojej książce René Laurentin. Od początku lektury różnorodnych artykułów, jakie poświęcone były jej orędziom natychmiast przyszła mi na myśl Marta Robin. Istotnie odnajdywałem tę samą wizję świata i historii, to samo żarliwe pragnienie Jedności, tego samego ducha wolności, to samo otwarcie serca i horyzontu, tę samą uniwersalność w jej orędziu, tego samego ducha humoru i radości... Obydwie urodziły się w otoczeniu zdechrystianizowanym, żadna nie otrzymała wystarczającej formacji religijnej. To sam Bóg je obydwie uformował. Marta Robin została wzniesiona przez Chrystusa aż na szczyt identyfikacji z Jego Krzyżem. Vassula – dopiero zaczęła przeżywać jego Mękę... Spotykamy u nich czasem nawet te same sformułowania: zapowiedź „Drugiej Pięćdziesiątnicy”, koniec ery, tryumf Najświętszej Maryi Panny na świecie itd. To wszystko doprowadziło mnie do zainteresowania się Vassulą i do przestudiowania jej pism, kiedy tylko udało mi się je otrzymać. Ich dokładne przeczytanie jeden, dwa, wreszcie trzy razy, przekonało mnie, że Vassula jest jednym z największych proroków obecnego czasu oraz że jej orędzie o pierwszorzędnym znaczeniu ma rozmiary ogarniające Kościół i świat.
Osobiście miałem okazję zaprosić ją do Kolumbii. Zaproszenie przyjęła i czas, jaki spędziła u nas od 4 do 6 lutego 1994 był doświadczeniem Boga intensywnym, głębokim i pełnym łask. Vassula wspomina te dni spędzone w Ognisku Miłości w Zipaquirà jako dni „spędzone w domu Marty Robin i na jej zaproszenie...”
Orędzie, które przynosi nam Vassula jest jakby prawdziwym przedłużeniem orędzia Marty Robin. Przed 60 laty Marta Robin mówiła o Nowej Pięćdziesiątnicy Miłości w Kościele. W dziele Vassuli spotykamy powtarzanie się dokładnie takiej samej zapowiedzi. Ponieważ byłem zaangażowany w Ruch Odnowy Charyzmatycznej od samych jej początków w Kolumbii przeżywałem z bliska zaczątki tej Pięćdziesiątnicy, która ma przemienić cały Kościół i całą ludzkość.
Marta Robin zapowiedziała obecne objawienia Matki Bożej, dzięki którym przyjdzie kres komunizmu, okultystycznych sekt i sekularyzmu. To doprowadziło nas do głoszenia od kilku lat, jak mówiła Marta, że „koniec komunizmu był bardzo, bardzo, bardzo bliski». Nikt nie wierzył, że to było możliwe. Wydarzenia roku 1989 przyznały rację Marcie. Vassula mówi nieustannie o nawróceniu Rosji, co zaczęło się wraz z końcem komunizmu i o wspaniałej misji, jaką Bóg obdarzy Rosję w przyszłości Kościoła i ludzkości.
Marta Robin mówiła o „upadku narodów i ich szatańskich błędach”, od których rozpoczną się wielkie zmartwychwstania duchowe, dzięki którym Bóg pragnie wzniecić wszędzie na świecie – za pośrednictwem Marty – Ogniska Miłości. Vassula również mówi stale o tym upadku narodów i ich szatańskich błędach...
Trudna posługa egzorcysty, ku której skierowała mnie Opatrzność spowodowała, że żyję na co dzień z rzeczywistością dzisiejszego satanizmu. Marta mawiała, że lęka się bardziej okultystycznych sekt niż komunizmu. Vassula potwierdza ten fakt.
Marta przyznawała wielka wagę przyszłym – a więc dla nas: aktualnym – objawieniom Matki Bożej. Sam interesowałem się bardzo wydarzeniami w Garabandal i w Medziugorju. W Ognisku Miłości w Zipaquirà, w Kolumbii spotkała nas łaska dwóch odwiedzin: pierwsza przybyła Maria Pavlović z Medziugorja, gdy odwiedziła Amerykę Południową, w lutym 1992. jako druga – Vassula w lutym 1994. Wielokrotnie miałem okazję osobiście spotkać się z Ojcem Pio z Pietrelcina, tajemniczo i mistycznie związany z aktualnymi wydarzeniami i bardzo duchowo bliskim Vassuli.
Wszystkie te postacie i związane z nimi wydarzenia tworzą prawdziwy łańcuch. To opatrznościowe łaski Ducha Świętego dla naszego czasu. Jakże możemy się na nie zamykać, jakże możemy pozostawać ślepi i głusi na wezwanie Boga rzucone dzisiejszemu światu dla ocalenia go zanim nie będzie za późno?
W roku 1960 nawet niemieccy pastorzy luterańscy zapraszali swój Kościół do «przestudiowania i poważnego podejścia do obowiązku zbadania wydarzeń maryjnych w Lourdes i Fatimie jako „jedynej nadziei zbawienia” w tych dniach ciemnych i trudnych oraz do wyciągnięcia koniecznych wniosków».
Czy możemy, my – katolicy, wziąć na siebie odpowiedzialność zamykania się na wszystko, co Bóg czyni dziś dla zbawienia ludzkości zmierzającej ku przepaści? Czy możemy – dla zadowolenia ludzi, dla zachowania ich szacunku i być może po to, by uciec od problemów, krytyki, cierpień – czy możemy milczeć i doprowadzać do milczenia Głos Ducha Świętego? Bylibyśmy wtedy i my winni katastrofy, która zbliża się, o ile świat się nie nawróci. A przecież chcemy mieć spokojne sumienie przed Bogiem.

o. Fernando Umaña Montoya
Kolumbia, 12 grudnia 1994