Świadectwa Czytelników z listów do Wydawnictwa

Za łaską Pana od początku wydania książki Praw­dziwe Życie w Bo­gu otrzymuję ko­lejne tomy. Jestem już w posiadaniu 7 tomów. Od po­czątku jestem za­fa­s­­cynowana O­rędziami Pana Jezusa. Jest to dla mnie zdrój żywej wody, chleb dla duszy, balsam na trudy życia, jest moją podporą, przyciąga mnie jak magnes. Pragnę – i trzeba się za to mo­­dlić – aby wszyscy lu­dzie mogli się z nią zetknąć i przyjąć z rado­ś­cią i zmie­nić życie, nawrócić się. Uważam, że przyszło do nas Kró­le­s­t­wo Boże z tą książką, abyś­my mo­gli roz­poznać czas. Kiedyś Jero­zo­lima nie roz­poznała swe­go czasu i Pan Jezus nad nią zapłakał. Vas­su­lę uwa­żam za odłączoną, poranioną owieczkę, którą od­na­lazł Pan Je­zus i z której odnalezienia cie­szy się całe Niebo. My też powin­niśmy się cieszyć, że po­przez te O­rędzia Pan Jezus szuka nas, zabłą­ka­nych w świecie grzechu. Pozwólmy Mu się odna­leźć, głośmy Jego O­rędzia na dachach domów, wy­krzykujmy radośnie! (K. P.)

*

Dziękuję Bożej Opatrzności za łaskę spotkania z Je­zusem poprzez te Orędzia. Pomagają one lepiej zro­­zumieć Boże Objawienie zawarte w Piśmie św. Całe Orędzie prze­nika duch ogromnej miłości i prze­ba­czenia. Zmusza to czytającego do zastano­wie­nia się, rodzi wiarę i po­głębia życie duchowe. Uważam te Orędzia za wielki dar Pana Je­zusa dany ludziom naszego pokolenia. Należy go szeroko rozpow­szech­niać, mimo że jest to tylko prywatne objawienie. Je­stem wdzię­czna lu­dziom, którzy to rozumieją i dru­­kują. Sama staram się mówić jak naj­więcej o tych książkach, podaję adres, pożyczam poszczególne to­my znajomym, ale wiele osób nie chce nic o tym sły­szeć. Modlę się, aby Pan w swej dobroci nie poczy­tał im tego grzechu... (D. O.)

*

Dla mnie jest to niewyczerpane Źródło Miłości Bo­żej do nas grze­sz­­nych ludzi. Widzę Żywego Chry­­­stusa, który mówi do nas, czu­ję Je­go obecność. Gdy biorę książkę do czytania najpierw ją całuję i tu­­lę do siebie. Prawdziwe Życie... jest dla mnie niemal­że re­li­kwią... (J. W.)

*

Jestem szczęśliwa, że mogę nadal czerpać ze Źró­d­ła Miłości, ja­kim są dla mnie wszystkie orędzia na­szego Umiłowanego Pana. Mam 6 to­mów i ciągle je czytam. Są dla mnie jak pokarm, jak du­chowy prze­wo­dnik, jak pieśń Miłości Boga do ludzi. Dziękuję Bogu za orędzia, za Vassulę, za was, drodzy wy­dawcy, dziękuję wam za ogrom pracy ja­ką wyko­nu­jecie dla Pana Boga i dla nas... (B. Ł.)

*

Prawdziwe Życie w Bogu jest już moją „księgą medytacji”, gdyż przy jej czytaniu otwiera się moje ser­ce i moja dusza. Widzę wtedy mo­­ją nędzę duchową, a sam Bóg daje mi wska­zó­w­ki, jaką mam iść drogą, aby się nawró­cić. Miłość Boga do nas, upadłych istot, jaka pły­­nie z kart tych zeszytów jest tak potężna i „natarczywa”, że któż może się Jej oprzeć!? (T. D.)

*

Ta lek­tu­ra całkowicie mnie pochłonęła, zmieniła moją hie­ra­r­chię wartości, ukazała nowe, właściwe spojrzenie na życie, na Boga. Po­czu­łam, że Pan Jezus jest blisko, że te słowa są skierowane do mnie, że On czeka na mnie. Choć wcześniej wierzyłam, że Bóg ist­nieje, to wydawało mi się, że on jest gdzieś bardzo daleko, że mię­dzy nim a mną jest ogromna przepaść, że cóż Go może obchodzić taki pył jak ja. Dzięki tym O­rę­dziom zrozumiałam, że to ja odwracam się od Nie­go, a nie On ode mnie. Uświadomiłam sobie wówczas, że czas, który Pan dał mi tu na ziemi jest bardzo kró­t­ki, że należy do Niego. Żałuję, że nie wiedzia­łam o wizycie Vassuli w Polsce. (A. K.)

*

Lektura Prawdziwe Życie w Bogu była i jest dla mnie czymś, czego nie sposób prze­cenić, bo zmieniła mnie i zmienia ciągle na lep­sze. Za jej sprawą za­czę­łam gorliwiej i więcej się modlić. Zrozu­mia­łam rów­nież, że prośba Matki Bożej o odmawianie różańca jest skie­rowana też do mnie. Zaczęłam codziennie odmawiać naj­pierw jedną ta­jem­ni­cę, a potem cały różaniec. Zawsze największą trudność spra­wia­ło mi ran­ne wstawanie, a dla ró­ża­ń­ca zaczęłam wcześniej wsta­wać, by już przed pójś­ciem do pracy odmówić jedną tajemnicę. Rów­no­cze­­­ś­nie po­jęłam znaczenie Mszy św. i dozna­łam ła­ski co­dziennego w niej u­cze­stnictwa. Przez ponad 20 lat bez­skutecznie walczyłam z na­­łogiem nikotynowym, a umocniona Orę­dziami poz­by­łam się go z ła­t­wo­ścią. Orędzia przekazywane Vassuli zmieniły mój sto­su­nek do bli­ź­­nich i spraw doczesnych, a co najważ­niejsze zbliżyły mnie do Bo­ga, wiem, że On nas ko­cha, pomimo na­szej nie­godziwości. Nigdy nie dość dzię­k­czynienia za tę wielką Mi­łość, którą Bóg nas obdarza. (U. K.)

*

Przeczytanie książki Prawdziwe Życie w Bogu było dla mnie og­ro­m­nym i nieoce­nio­nym pożytkiem duchowym. Zwiększyło moją wia­rę, nadzieję, mi­łość, ufność w bez­graniczną dobroć i Miłosierdzie Bo­że. Zrozumiałam wartość jedności z Ojcem Świę­tym i potęgę Ró­żań­ca Świętego. Lektura ta pomogła mi lepiej zrozumieć i lepiej do­świa­d­czyć orędzi Jezusa w Ewangelii. Nastąpiło mo­je nawrócenie. Było to 4 lata temu. Od tej pory żyję tylko tymi orędziami i staram się do nich dosto­so­wywać, żeby być przygotowaną na drugie przyjś­cie Pana Jezusa. Codziennie uczestniczę we Mszy św., co­dziennie przystę­pu­ję do Komunii Św., spowiadam się raz w miesiącu, co­dzien­nie od­ma­wiam cały Ró­żaniec, raz w tygodniu poszczę o chlebie i wodzie, sta­ram się modlić kilka godzin dziennie. Przez tę lek­turę na­u­czyłam się osobistej rozmowy z Bogiem, cze­go nigdy przedtem nie prakty­ko­wa­łam. Od tej po­ry myśl o Bogu nigdy mnie nie opusz­cza, bez wzglę­­­du na sytuację, w jakiej się znajduję. Idea tej książki kazała mi postawić Boga na pierwszym miejscu, a następnie wszystko inne. Zmienił się mój doty­ch­cza­sowy sposób patrzenia na wiele istotnych spraw zwią­zanych z życiem. Pewnego razu zwierzy­łam się mojemu spowied­ni­kowi, że nie ma takiej siły, która zmusi­łaby mnie do zmiany stosunku do tych orędzi. Wtedy po­stanowił przeczytać tę książkę. Przygotował 100-kar­t­kowy zeszyt, w którym miał od­no­to­wywać te frag­menty ksią­żki, które byłyby niezgodne z Pismem Świę­­­tym. Po przeczytaniu 7 tomów zapytałam go: „I co?” Nic nie od­po­wiedział, tylko pokazał mi zeszyt. Nie było w nim ani jednej no­ta­tki. Ksią­ż­kę tę przeczytała również moja rodzina. U nich też na­stąpiła po­prawa życia religijnego, a mój 18-letni siostrzeniec posta­nowił wstąpić do zakonu. (Z. C.)

*

Jeszcze 10 lat temu byłam chrześcijanką, lecz niepraktykującą. Bar­dzo rzadko chodziłam do koś­cio­ła, mało się mod­li­łam, a co naj­gor­sze, nie umiałam się modlić. Dopiero po prze­czytaniu I tomu, a póź­niej następnego poczu­łam miłość Boga i Jego moc. Od tej pory bar­dzo du­żo czasu poświęcam na modlitwę: kilka godzin w cią­­gu dnia. Często chodzę do kościoła. Modlitwa, roz­­mowa z Panem Jezu­sem, sprawia mi ogromną ra­dość, dodaje mi siły i chęci do życia. Czuję, że Pan Bóg jest ze mną. Jestem szczęśliwa. Bardzo Go ko­cham. (A. M.)

*

Czytając Praw­dziwe Życie w Bogu napełniam się pragnieniem ko­chania Boga, pocieszania Jego obra­ża­­nego Serca, pełnienia Woli Bo­żej, szanowania Eu­cha­rystii, kochania Jego i naszej Matki, pozo­sta­wa­­nia wierną nauczaniu Papieża Jana Pawła II, a także służenia in­nym ludziom w myśl zasady miłości bliź­niego. Te wartości staram się przekazywać dalej naj­bliższej rodzinie i znajomym. Książki Pra­w­dzi­we Ży­cie w Bogu są dla mnie lekcją nauczania, jakie jest rze­czywi­ście prawdziwe życie w Bogu. (M. W.)

*

Mocno wierzę w to, że jest to największy znak Bo­ży końca XX wie­ku dla ratowania dusz, któ­re gi­ną. Proboszcz w naszej parafii czy­ta te książki gor­li­wie sam i często z ambony daje świadectwo swej wia­­ry, poświadcza je wypowiedziami wybitnych o­so­bi­s­tości, zachęca do rozpowszechniania. Stałam o­bok Vassuli, gdy była w Warsza­wie. Otrzymałam nie­­wypowiedziane i liczne radości duchowe. (G. K.)

*

Orędzia pomogły mi między innymi jeszcze bar­dziej żyć codzien­nie w obecności Boga, przyjmować ze spokojem cierpienia. To zna­czy bardzo szybko z cierpieniem przychodzi łaska poznania, że jest o­no od Pana, z Panem i dla Pana. Nie wiem, czy wyra­zi­łam to zro­zu­miale, ale po prostu cierpienie teraz jak­by dużo mniej boli. Oprócz tego o wiele łatwiej przychodzi mi teraz „przebaczać nieprzyjacio­łom” i modlić się za nich. Te­raz jest tak, jakbym patrzyła na nich „o­czami Pana Jezusa”. Przedtem przebaczałam i modliłam się, ale było mi bardzo trudno przez dłuższy czas, po zra­nie­niach, przebywać w ich obecności czy nawet patrzeć na nich z daleka. Teraz ta niechęć bar­dzo szybko mi­ja i pojawia się to dotąd nieznane uczucie sympatii, jest to dla mnie ogromną radością. Chciałam tu zaznaczyć, że te dwie ostatnie łaski otrzymałam po męce Vassuli w Chorzowie. Jestem szczę­śliwa, że byłam na tym spotkaniu i po Orędziu dla Polski, które za pośrednictwem pani Vassuli prze­kazał nam Pan Jezus modlę się codziennie, aby te orędzia były czytane przez wszystkich, a zwłasz­cza przez kapłanów. (Z. S.)

*

Książki wywarły na mnie ogromne wrażenie. Zmie­­­nił się mój do­ty­ch­czasowy sposób pa­trze­nia na wiele istotnych spraw związa­nych z ży­ciem, modli­t­wą i właściwym rozumieniem sen­su i celu życia o­raz znikomości wszelkich ziem­s­kich, doczesnych war­to­ści... (R. C.)

*

Mam 18 lat. Chciałabym Wam opisać moje pierwsze zetknięcie z orędziami Vassuli. Najważniejsze jest to, że w wieku 15 i pół lat cał­kowicie odsunęłam się od Kościoła (choć nadal wierzyłam w Boga). Nie zauważałam, że coraz bardziej pogrążam się w grzechach. Nikt nie był w stanie na mnie dobrze wpłynąć. Można by powiedzieć, że za­częłam podziwiać złych ludzi, wręcz naśladować ich. W domu za­czę­ły się problemy, stresy, awantury. Nie potrafiłam poskromić ner­wów. Jeżeli chodzi o szkołę, to przez dwa lata byłam miła dla wszyst­kich, ale w duszy śmiałam się z ich naiwności. Niemal całej klasy nie­na­widziłam. Z powodu swojej niewiedzy o życiu popadłam na dno moralne. Od jakiegoś roku zrozumiałam, jaka jestem bez­wartościowa i że źle rozumiałam świat w wieku 15-16 lat. Całkowi­cie zepsułam so­bie opinię pośród niektórych ludzi. Żyłam przez to w zakłamaniu. Przestałam doceniać wszystkie uczucia, głównie miło­ści. Bałam się, aby ktoś mnie nie skrzywdził. To samo dotyczy przy­jaźni, przywią­za­nia. Znienawidziłam siebie, nie potrafiłam akcepto­wać swoich czy­nów. Przez to znienawidziłam cały świat i wszyst­kich lu­dzi. Wiele no­cy przepłakałam, zastanawiając się, dlaczego taka je­stem. Błagałam i prosiłam Boga o pomoc. Ale prosiłam bez wiary. Swoje smutki na o­gół zatapiałam w czymś innym. Czułam się sa­motna i niezrozumiana. Przez 2 lata nie byłam w spowiedzi. Przez gromadzące się we mnie grzechy odczuwałam w swym wnętrzu co­raz większy ciężar. Ciągle byłam w apatii. Szukałam lekarstwa, ale wiedziałam, że nigdzie go nie znajdę. Zwątpiłam w sens życia. Chciałam ze sobą skończyć. My­ś­lałam, że nie ma dla mnie ratunku i że i tak pójdę do piekła. Nie chcia­łam dłużej męczyć się na tym świe­cie, tylko po to, aby po śmie­r­ci cierpieć więcej. Nie popełniłam samo­bójstwa, chociaż brakował mi do tego jeden krok. Coś mnie ode­pchnęło, przestraszyłam się ciem­no­ści. Jednak nadal wyśmiewa­łam się z wszelkich uczuć. Od wrześ­nia tego roku postanowiłam, że pójdę do spowiedzi, ale bałam się, że ksiądz mnie wyrzuci z kościoła i długo odkładałam tę chwilę. Dla wszy­stkich byłam niedostępna, opryskliwa. Absolutnie przestałam kochać. Znienawidziłam to słowo. Odczuwałam równocześnie po­trze­bę rozmowy z Bogiem. Jednak nie modliłam się, nie czytałam Pi­s­ma Świętego. Chodziłam jedynie do kościoła. Czułam się nieswojo, nawet nie słuchałam, co mówi ksiądz. To było gdzieś na początku lis­to­pada. Przyśniło mi się, że zaprzedałam duszę szatanowi. Przez nie­cały tydzień jakoś tak wy­dawało mi się to śmieszne. Jednak gdy w szko­le puścili nam film o satanistach, to się przestraszyłam. Doszłam do wniosku, że szatan czuje się swobodny w moim ciele. Któregoś dnia po pewnym wyda­rzeniu bardzo się zasmuciłam, zdając sobie co­raz bardziej sprawę, że jestem niczym. W końcu sięgnęłam po Biblię. Nie pamiętam, jaki to był fragment. W każdym razie Pan Jezus mówił o Swoim nadejściu, o potrzebie nawracania. O tym, że kocha każ­de­go i gdy ktoś żałuje za Swoje grzechy – On przebacza. Poczułam się dosyć dziwnie, w tym fragmencie było też odniesienie do mnie. Po­woli uświadamiałam sobie, że Pan Jezus naprawdę mnie kocha, że nie po to pozwolił mi się urodzić (miałam umrzeć podczas narodzin), abym skończyła tak marnie. Nie wiem, jak to się stało, ale gdy przy­sz­łam ze szkoły 22 listopada 1995 roku zauważyłam na parapecie ku­ch­ni siódmy tom Prawdziwego Życia w Bogu. Mama kupiła te książki w czasie waka­cji. Wtedy się z nich śmiałam, choć w ogóle nie wie­działam, o czym są. Po obejrzeniu tyłu okładki i pierwszych stron po­sta­nowiłam prze­czytać pierwszy tom. Gdy doszłam do Zeszytu 1-6 za­częłam płakać. Zdziwiłam się, że Pan Jezus mnie kocha: taką grze­sznicę. Wydawało mi się to niemożliwe. Przeszło mi przez myśl, że to jakieś oszustwo. Odło­ży­łam na bok książkę, nie spuszczając jej z o­czu. Myślałam, że mnie wewnętrznie „rozerwie”. Równocześnie mnie odpychało, jak i ciągnęło do tej książki. Ktoś mi mó­wił: ty nie możesz tego czytać, jesteś zła, niegodna. A drugi wewnętrzny głos mówił: proszę, czytaj dalej. Nawoływał, aby dalej czytała. Przemo­głam się, zno­wu zaczę­łam czytać. Ta sytuacja powtórzyła się jeszcze dwa razy. Dokładnie pa­miętam, jak od­czułam czyjąś obecność, ktoś starał się mnie pocie­szyć. Tego dnia przeczytałam około 160 stron. Bar­dzo trudno czy­tało mi się o miłości, którą tak ostatnio zniena­wi­dziłam. Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę jakim jestem niczym: ile jest we mnie zła. Naj­bardziej jednak bolał mnie fakt, że przez moje grze­chy cierpiał Jezus. Moje cierpienia stały się nieważne. Jak mog­łam tak ranić Pana Je­zusa? Całą noc płakałam. Po­stanowiłam pójść do spowiedzi. Stwier­dziłam, że te Orędzia trzeba czytać z czystym ser­cem... Na­piszę jesz­cze, że mnie – podobnie jak Vassuli – przy­śnił się Jezus pro­sząc o nawrócenie. ...Zwracał się bezpośrednio do mnie: abyśmy się nawra­cali, wierzyli w Ewangelię. Mówił, że wkrótce po­wróci i pytał, dla­czego świat jest taki zły. Był bardzo smutny. Teraz rozumiem, że odnalazłam to, czego szukałam. nie chcę za­wieść Pana Jezusa, pra­gnę wytrwać w Jego Miłości. Jes­tem szczęśliwa, że odna­lazłam Pana Jezusa, ale i jestem przygnębiona bardziej niż kiedyś. Już nie płaczę tyl­ko nad sobą, ale nad światem, nad ludźmi. Wszędzie widzę grzech, zło. (A. G.)

*

„Każdy kto jest z Prawdy, słucha Mojego Głosu!” – mówi Pan. Co zmieniło się we mnie, w moim życiu po przeczytaniu Orędzi Praw­dziwe Życie w Bogu? Jakie owoce przyniosła lektura? „Nieustanna O­fia­ra...” a więc dlatego: moja codzienna Eucharystia! Nawet ko­sz­tem wstawania wcześnie rano. To jest zasługa Słowa Bożego prze­ka­za­ne­go w Orędziach. A że to jest Słowo Boga, żywe i skuteczne, da­ło mi moc i większą miłość ku Panu. Nie wiedziałam, że aż tak wiel­kie i is­to­tne ma to znaczenie w Oczach Boga: ta codzienność, stałość Ofiary Eu­charystycznej.... Tabernakulum, Nie­ustanna Ofiara Baranka w Ta­ber­nakulum! Czy tak wierzyłam w to przed prze­czytaniem Orę­dzi? Ni­by tak, jednak Jezus w Tabernakulum to była dla mnie bar­dziej Obecność niż ofiara nieustanna! Bardzo się te­go wstydzę, bo przecież codziennie już wcześniej odmawiałam Ko­ro­n­kę do Miło­sierdzia Bo­żego: Ojcze... ofiaruję Ci... Syna Two­jego...”. Przenosi­łam się wte­dy myślami pod Krzyż i klęcząc przed Taber­na­kulum nie wiedziałam, że ta Ofiara trwa nieustannie w Ho­stii... To Orędzia po­mogły mi u­wie­rzyć bardziej i w Prawdzie!... „Nowa zie­mia i niebo nowe” – moja wia­ra nie była jeszcze dość oparta na Sło­wie Bożym, chociaż czy­ta­łam wiele razy Apokalipsę, lecz znów bez peł­nego zro­zumienia. Jak­że wiele słów było zupełnie zapieczęto­wa­nych... a zwłaszcza te, które mówiły o Sądzie i Gniewie Baranka w naszych dniach! Dopiero teraz wiem, że Gniew Boga może być tak sa­mo wielki jak Miłosierdzie. „Bunt”, „Antychryst”? Czy nic nie było we mnie z owego Bun­to­w­nika? A jednak! „Tradycja”, to czasem był dla mnie ciężar narzucony, nakazany, tro­chę jak Krzyż dla Cyrenej­czyka. Nie do końca rozu­mia­łam, że to Duch Święty czuwa nad Tra­dy­cją, że to Duch Święty pou­cza mnie przez Kościół. I chociaż to właśnie Duch Święty pouczał mnie we­wnętrznie o świętości Tradycji: niezu­pełnie to przyjmo­wa­łam. Prze­żywałam różne rozterki, szarpały mną sprzeczności. Tyle dziś chce się zmieniać, poprawiać, nieszczę­ś­liwie, w złym duchu. Czy byłabym należycie czujna na podszepty du­cha Buntu, który dzisiaj tak atakuje? Z pewnością moja walka wew­nę­trzna przybrałaby na sile, a oczysz­czenie byłoby bardziej bolesne niż mogłabym to znieść i mu­sia­łabym w wielkich ciemnościach zma­gać się z buntem w sobie albo mu ulec, gdyby Pan nie przyszedł mi w porę z pomocą, z wyciągniętą dłonią jak do tonącego... Byłam na spotkaniu z Vassulą w Katowi­cach-Panewnikach i mimo że nie wi­dzieliśmy jej w kościele (była u­wię­ziona w Oratorium), czułam, że jest z nami, razem z Jezu­sem skła­danym w Ofierze na ołtarzu. Póź­niej w Chorzowie, w tej stra­sz­nej sali gimnastycznej widziałam, jak cierpi razem z Jezusem na Krzy­żu. Gwoździe i Korona upiększają ją jak oblubienicę zdobną w swe klejnoty, pełną pokoju i świętości... okrytą blaskiem chwały Naj­wy­ż­szego, Majestatem Oblubieńca. I wi­działam u niej Uśmiech Zmar­­twychwstałego Pana! To niesamowite, co Bóg uczynił: uczynił z niej białe, delikatne płótno, chustę Wero­niki, na której maluje i czy­nił z niej glinianą tabliczkę do pisania... Bóg pragnie mówić do nas i ma tak wiele do powiedzenia, dlatego przysłał Vassulę ze Swoim Sło­wem do Polski i przemawiał cichym głosem z Krzyża: słyszeliśmy i wi­dzieliśmy! Kiedy Vassula bło­go­sławiła nas ręką „zdjętą z Krzy­ża”, czułam to wyraźnie, choć nie mo­głam widzieć (zasłaniali ją ludzie) i słyszałam w duszy jak Pan mnie wzywał do Siebie, jakby wołał po i­mie­niu, jakby budził „krzykiem z Krzyża” tak, jak obiecał to w Orę­dziach, że niejednego zbudzi Swoim Krzykiem z Krzyża. By­ła zupeł­na cisza i w tej ciszy wołał niemy krzyk Pana – wołał do całej Polski. Piękne jest to Orę­dzie spe­cjalne dla Polski, wciąż je czy­tam, pow­ta­rzam... Dzisiaj, szczególnie w tych trudnych dniach dla Polski, są to Słowa Życia. Czego mogę się od Vassuli nauczyć? Po­ko­ju i radości w przeciwno­ściach, skupie­nia, modlitwy, kontemplacji, uległości Pa­nu, umiejętno­ści przebacza­nia... i dziękuję jej... (J. O.)

*

Nie jest to jakaś tam „książka”, dzieło literackie, ale – Ewangelia naszych Czasów! Nikt nie może przejść obok Niej obojętnie. Zo­ba­czmy, jak Pan mówi do nas pełen miłości, zwięzłym, zwykłym, zro­zumiałym językiem! Jaką siłę i moc maja słowa ukochanego Pana, tra­fiające w głębię serca. Boże, mów do nas jeszcze głośniej, by cały lud usłyszał Ciebie poprzez wybraną przez Ciebie duszę: Vassulę. Wiem, że ostrzegasz wszystkich i wołasz tak jak wołałeś na pustyni i nie wszyscy Cię słyszą. Daj łaskę modlitwy tym, którzy Cię słyszą, a­by wymodlili rzesze zabłąkanych dusz, by wrócili do naszej owczarni przed Twoim Przyjściem, Panie! Wszystkie modlitwy, któ­rych uczył nas Pan w Prawdziwym Życiu w Bogu są piękne. Niektóre z nich stały się moją codzienną modlitwą. Męka naszego Pana przed­stawiona przez Niego w I tomie stała się moja częstą modlitwą ró­żańcową we wtorki i piątki. Orędzie Pana przedstawione po opisie męki stało się moim „Credo” i staram się w codziennym postępowa­niu czynić to, czego życzy sobie Pan. Módlmy się, by orędzia na­szego Pana Jezusa Chrystusa trafiały do serc wszystkich ludzi – a szczegól­nie módlmy się słowami Pana z sierpnia 1990: „Jezu, naucz mnie kochać Cię czu­le. Daj tę łaskę tym, którzy Cię nie kochają i którzy nie znają poże­ra­jącego Ognia Twojego Najświętszego Serca. Amen.” Wierzę głęboko w to, że Prawdziwe Życie w Bogu jest dziełem na­szego Pana Jezusa Chrystusa, który Swoje biedne, zagu­bione dzieci uczy pokoju, miłości i jego prawd w tym okrutnym dzi­siejszym świe­cie. Niech Pan obdarzy nas wszystkich Swoją miłością i pokojem. (J. G.)

*

Orędzie to stanowi dla mnie wielka wartość duchową, stało się ono przyczyną mojego nawrócenia (po 30 latach!). Uważam to za wielki cud i łaskę daną mi od Boga Wszechmogącego! Uporządko­wałam swe grzeszne życie, powróciłam pokornie do Jezusa Chry­stusa i Ma­ryi – Matki Bożej. Żyję wiarą. Ona pozwoliła mi stać się znowu Dzie­ckiem Bożym. Powróciłam do korzenia Dobra. Jest to wielkie Miło­sier­dzie Boże. To Orędzie pochodzi niewątpliwie od samego Boga. Owocem jego jest moja miłość do Boga i Jego Matki. Znala­złam swą drogę: Kościół, Spowiedź, Najświętsza Eucharystia, Różaniec, Post i Miłość. Czyż to są owoce szatana! Czyżby on sam zechciał zbłą­kaną owieczkę wypuścić ze swoich szponów i oddać dobro­wolnie w Ręce Boga?! Dlatego nie jestem w stanie pojąć, dla­czego to Orędzie jest tak prześladowane i odrzucane. Jest to odrzu­canie Ducha Świętego! Ja jestem przykładem żywym działania wła­śnie Ducha Świętego w moim sercu i w moim życiu dalej. Dziękuję Bogu za Jego Łaskę i Jego Wielkie Miłosierdzie. (E. W.)

*

Prawdziwe Życie w Bogu pozwoliło mi powrócić do Boga. Odna­lazłam sens swego życia i nauczyłam się pra­w­dziwej wiary w Boga i modlitwy. Moje całe życie to pasmo udręk i rozczarowań. Na koniec pogubiłam się i nie wie­działam już, co mam robić. Zadawałam sobie ciągle py­ta­nie, dlaczego to mnie spotkało i jak dalej żyć (jestem od 25 lat żoną alkoholika, od 2 lat sama utrzymuje rodzinę, mąż nie daje mi pieniędzy). Sama nie wiem, jak to wszy­st­ko znosiłam przez te wszyst­kie lata, dlaczego nie roze­szłam się z mężem? Moja głęboka wiara powstrzy­mywała mnie. Dzi­siaj wiem, że Bóg tak chciał, że ciągle mi po­magał, roztaczając nad nami opiekę. Kiedy wzięłam do ręki pierw­szy tom Orędzia, nie mogłam oderwać się od czytania. Mogłam nie jeść, nie spać, całymi godzinami pragnęłam słuchać Je­zusa. Słowa Jego przenikały mnie na wskroś, nie mogłam powstrzy­mać się od pła­czu. Jakże często zazdrościłam Vassuli. Całymi godzi­nami mówi­łam do Boga, czułam Jego obecność przy mnie. Nie wiem, w jaki spo­sób, ale w takich momentach niemalże natychmiast znaj­dowałam w myślach odpowiedzi na najtrudniejsze pytania. Cza­sami przenikał mnie dreszcz, tak jakby mnie dotykał, wtedy czu­łam się bezpieczna i szczęśliwa... To jeszcze nie wszystko: nauczyłam się modlić na ró­żańcu. Nigdy do tej pory nie modliłam się na różańcu, taka modlitwa nudziła mnie, nie potrafiłam się skupić, nie rozumia­łam jej. W miarę czytania orędzi, prosiłam Jezusa, aby nau­czył mnie kochać modlitwę, aby Duch Święty pomógł mi w sku­pie­niu się i w wytrwaniu. Poko­chałam intymność w modlitwie, każdego dnia znaj­duje choć godzinę, kiedy nikt mi nie przeszkadza, a ja jestem tylko z moim Bogiem i z Matką Najświętszą. Pokochałam różaniec i nigdy z nim się nie roz­staję, nawet w nocy mam go przy sobie... (A. L.)

*Alicja Leszko

Chciałabym we własnym imieniu zaświadczyć, że zanim Jezus przysłał te książki w moje ręce byłam przez 30 lat duchowo martwa tak jak Vassula i w kościele też nie bywałam. Dziś jestem już po spo­wiedzi i nie wyobrażam sobie nawet jednego dnia bez Komunii Świętej. (M. N.)

*

Słowa Pana Jezusa: ‘Popatrzcie na ciernie, które Mnie przebijają... Sam je powyciągam.’ Ja byłam jednym z takich cierni. Nikt nigdy nie mówił mi o Miłości Bożej, a nawet gdyby się ktoś taki znalazł, nie zrozumiałabym go. Żaden człowiek nie byłby mnie w stanie na­wró­cić. Dlatego Pan Jezus sam przyszedł do mnie, abym poznała Go po­przez Jego Orędzia. On wiedział, że zdobędzie moją duszę już po prze­czytaniu pierwszej strony, pierwszego orędzia. Dziwię się, że moje koleżanki po wysłuchaniu moich przeżyć związanych z Praw­dziwym Życiem w Bogu i po przeczytaniu np. I tomu nie odczuwają tego, co ja. Wręcz opornie idzie im czytanie. Modlę się do Boga, aby dał im taką łaskę jak mnie. Gdyby nie Pan Jezus dalej żyłabym w samotności i opuszczeniu, nadal robiłabym rzeczy, których nie chcia­łabym robić. Zawsze żałowałam za grzechy, ale moje cierpienia były egoistyczne. Nigdy wcześniej nie myślałam, że zadaję ból Panu Jezu­sowi. Ta zmiana, która zaszła we mnie tak szybko najbardziej zaszo­kowała ludzi z mojego otoczenia. Cieszę się, gdy słyszę np. ‘Ale ty się zmieniłaś!’ Padają nawet słowa: ‘Co ci się stało?’ Jedna z bliż­szych ko­leżanek, która wiedziała, jak nisko upadłam, zapytała, skąd miałam tyle siły na taką zmianę. Rozmowa o Bogu jest dla mnie ra­dością. Z re­guły zadziwiam tym, o czym mówię. Bardzo chciałabym usłyszeć od kogoś bliskiego, że ma w sobie ogrom miłości do Boga. Ja ko­cham nieskończenie, chociaż wydaje mi się, że jeszcze za mało, Pana Jezusa, Ojca Niebieskiego, Maryję, Ducha Świętego, Aniołów, całe Niebo: wszystkich z osobna i wszystkich razem. Tęsknię za przy­sz­łym życiem. Boję się jednak, że pójdę do czyśćca. Przeraża mnie myśl, że jeszcze na długo po śmierci będę oderwana od Boga. Cza­sa­mi wyobrażam sobie, że jako małe dziecko wspinam się na Jego ko­lana, aby Go ucałować. Wiem, że nigdy na to nie zasłużę, ale żyję na­dzieją, że po śmierci Pan Jezus przyjmie mnie do Nieba. Za­stana­wiam się nad tym, jak ludzie mogą mówić, że mają w sobie miłość (np. do drugiej osoby). Czy to jest prawdziwe uczucie? Jak oni mogą kochać, skoro nie znają Miłości? Na jakim wzorze chcą budować swe u­czu­cia? Niech Bóg błogosławi wszystkim, którzy pracują w głosze­niu Jego Słowa. (A. G.)

*

Nawróciłam się kilka lat wcześniej, ale książki Vassuli są dla mnie nieocenionym skarbem, pokarmem duchowym. Czułam od pierw­szego zetknięcia się z nimi, że są autentycznymi słowami Boga Zba­wiciela. Umacniają moją wiarę, pomagają się modlić i żyć. Czytając je rozmawiam z Jezusem, myślę o nim często w ciągu dnia, co nie zda­rzało mi się przedtem. Dziękuję Panu Bogu za to, że pozwolił mi je przez przypadek kupić, że w ogóle trafiły one do małego miasta na wschodnich kresach naszego kraju. Dziękuję Mu i modlę się za Was, za tłumaczy, wydawców, drukarzy, kolporterów. proszę, nie znie­chęcajcie się przeciwnościami i złośliwymi uwagami, nawet w prasie katolickiej. Dobro, które czynicie, wiara i miłość do Boga w ludzkich sercach są ważniejsze. (L. M.)

*

W moim życiu przeczytałem wiele książek również z literatury mi­s­tycznej, ale z całym przekonaniem mogę stwierdzić, że Orędzie Pra­w­dziwe Życie w Bogu najbardziej zbliżyło mnie do Jezusa, otwarło na Pismo Święte, na jego lepsze zrozumienie i ukochanie, jak też zmie­niło moją modlitwę na bardziej zaangażowaną, otwarło mnie na mo­d­litwę wypowiadaną własnymi słowami, całym swoim sercem i duszą często zwracam się do Pana Jezusa jako do mojego najlepszego Ojca - Tatusia, Przyjaciela, który jest zawsze przy mnie i wszystko widzi, sły­szy, odczuwa stan mojej duszy i mojego serca... (J. S.)

*

Chociaż od 23 lat należę do ‘Domowego Kościoła’ i jestem zaan­ga­żowana poprzez modlitwę i pracę na rzecz Kościoła, to lektura Pra­wdziwego Życia w Bogu przybliżyła mi Bożą Miłość i troskę o nas. Otrzymałam tak wiele wskazówek do życia duchowego, odpo­wiedź na wiele problemów i zachętę, aby swoje życie ofiarować za grze­­szników. Mieszkam w małym mieście, gdzie trudno znaleźć prze­­wodnika duchowego. Takie lektury są więc dla mnie ogromna po­mocą. Jestem przekonana, że te przesłania są prawdziwe. (E. K.)

*

Czym jest dla mnie książka Prawdziwe Ży­cie w Bogu? Wszystkie tomy przeczytałam z Pismem Świętym z ogromnym przeżyciem. Gdy odkładam je na półkę, przyciągają mnie jak magnes. To szcze­gólna, błogosławiona ksią­żka. Dziś ciągle przewracam jej kartki, mogę to na­zwać prawdziwym dialogiem między Je­zu­sem a mną, tak marną, niegodną istotą. jemu stawiam pytania, powierzam mu moje troski, problemy, radości, on odpowiada mi z wielką miłością, rado­ścią, ale i nie raz ze smut­kiem. Coraz częściej go pytam: Jezu, co chcesz mi dzi­­siaj powiedzieć? Otwieram książkę w dowolnym miej­scu i serce się ściska od wielkiego wzruszenia: zawsze otrzymuję aktualną odpo­wiedź. Tyle w niej miłości, troski, zainteresowania moja tak nędzną o­­sobą. Pan mi odpowiada, mówi do mnie. Czy to nie jest wzrusza­jące, cudowne i niesamowite? Dziękuję Ci, Boże, że wybrałeś na Swe narzędzie Vassulę. Błogosławię Ciebie za to i ją, że odpowie­działa na Twoje wezwanie. (T. R.)

*

Poznaję w duchu, że Pan – przez te Orędzia – prowadzi nas na wy­żyny rozeznawania sercem. Otwiera nam oczy na stan dzisiejszego Ko­ścioła i na czasy, w których żyjemy. Ukazuje też jasno, dokąd ma­my dążyć. Dzięki tym Orędziom powstała w moim sercu wielka jas­ność ducha. Mam świadomość stałej, troskliwej opieki kochają­cego Boga nade mną. Moje życie stało się pieśnią uwielbienia, wdzię­cz­ności i ufnej pracy dla Boga. Staram się rozprowadzać książki i ka­sety z Orędziami wśród znajomych. Dziękuję Wam za odwagę w prze­ka­zy­waniu prawdy i darów Ducha Świętego. Niech Bóg wspo­maga to piękne dzieło. (G. K.)

*

Ta książka przemieniła moje życie, pogłębia z każdym dniem moją miłość do Boga i bliźniego. Dotychczasowe moje życie widzę jakby było w krzywym zwierciadle. Bogu Najlepszemu składam dzięki, że włożył w moje ręce tę książkę przez nieżyjącego już dziś sąsiada. Je­sz­cze raz dziękuję za Wasz trud i wysiłek wkładany w rozpow­sze­ch­nienie tego cudownego Słowa Bożego. Oby Bóg spra­wił, że Jego Sło­wo, zawarte w Prawdziwym Życiu w Bogu dotrze do każdego czło­wieka na ziemi. Myślę, że nikt nie mógłby być obojętny na tę niezgłębioną miłość Bożą. (T. G.)

*

Jako katolicy stwierdziliśmy po przeczytaniu 7 tomów, że jest to le­ktura wyjątkowo cenna i wartościowa. Dlatego postanowiłam dać świa­dectwo, pisząc o odczuciach związanych z tą lekturą i jej wpły­wem na moje życie oraz moją postawę.

Nigdy wcześniej żadna książka nie wywarła na mnie tak silnego wra­żenia i nie oddziałała tak emocjonalnie zwłaszcza na stan mojej duszy. Uważnie czytałam każdą stronę i coraz bardziej byłam spra­g­nio­na dialogu Vassuli z Jezusem. Często miałam wrażenie, że ta roz­mo­wa dotyczy bezpośrednio mnie. Lektura ta otworzyła mi oczy na moje dotychczasowe życie i obudziła na głos Bożej Miłości, którą zo­ba­czyłam zranioną, znieważoną i odepchniętą przez człowieka. Prze­ko­nałam się, że Miłość Boża względem nas jest niepojęta, szcze­gó­l­na, miłosierna, bo Bóg kocha nas takimi, jakimi jesteśmy z na­szymi wadami i słabościami. W Jego Miłości jest dla nas ratunek i nasze schro­nienie. Wtedy zapragnęłam zbliżyć się całym sercem do Boga. zaczęłam analizować swoje życie, swoją wiarę i dostrzegłam, jak bar­dzo jestem oddalona od Boga. Wiele rzeczy wydarzyło się w moim ży­ciu. Było ono trudne i zawiłe. Wiele cierpiałam na duszy i na ciele. Pogrążałam się w beznadziejności i rozpaczy i tylko bolesne doświad­czenia kierowały moje myśli ku Bogu. Teraz zrozumiałam, że Bóg był wtedy przy mnie, bo to, co przeżywałam oczyściło mnie i uwol­niło od krępujących więzów z rzeczami nieistotnymi, które nisz­czyły moje życie. Teraz jestem bardziej spokojna i na wszystko patrzę zupe­ł­nie inaczej: swoją własną niemoc, nicość i słabość opar­łam na Mi­łości Bożej. Ona jest moim wsparciem i siła do pokony­wania trud­nej drogi życiowej. Nie sposób wyliczyć, jak bardzo po­mogła mi w tym przeczytana lektura Prawdziwe Życie w Bogu. Ona pokazała mi bez­miar miłości Jezusa wobec ludzkiej niedoli, osamot­nienia i zagu­bie­nia. Ona przyczyniła się do rozbudzenia moich pra­gnień, Od tego cza­­su kupiłam Pismo Święte, wiele książek religij­nych, modlitewni­ków, kaset video i magnetofonowych. Korzystam z wielu czasopism religijnych, a w moim domu rozbrzmiewa Radio ‘Maryja’. Dzięki Bo­­żej Opatrzności byłam na spotkaniu z Vassula w Poznaniu wraz z mężem i teściem. Odbyłam potem dwie piel­grzymki do Lichenia i do Częstochowy. Zapisałam się do kółka ró­żańcowego, a w domu po­siadam ołtarzyk (z figurką Matki Bożej i wizerunkiem Serca Jezuso­wego), by zapraszał do modlitwy każdego, kto spojrzy w tę stronę.

Po przeczytaniu tych książek mam teraz zupełnie inny stosunek do spowiedzi, bo zrozumiałam, że tu Jezus szczególnie na mnie czeka z otwartymi ramionami, by podźwignąć mnie z moich upadków i by dać siły do odnowy i lepszego jutra.

Gdy przyjmuję Eucharystię czuję się uleczona ze wszystkich mo­ich zranień. Mając w sercu Jezusa, czuje się pewniej i bezpieczniej. Pra­gnę świadczyć swoją postawą i życiem wobec wszystkich, że to co dobre, zawdzięczam Bogu. On dał mi schronienie w Jezusie i Ma­ryi. To oni prostują teraz moje ścieżki i nadają kształt mojemu życiu. Oni są moimi najwierniejszymi przyjaciółmi. 33 lata przeżyłam jakby w uśpieniu, bez rozeznania, co jest ważne i istotne w życiu. Dopiero le­ktura Prawdziwe Życie w Bogu sprawiała, że przez ostat­nie 2 lata zakiełkowało we mnie pragnienie Bożej Miłości. Wydaje mi się, że lektura ta wydaje dobre owoce.

Wkrótce po rozpoczęciu czytania tej książki otrzymałam niespo­dziewanie dobrą pracę, w grudniu 1994 roku. Poprawiło to znacznie trudną sytuację materialną naszej rodziny, bo od wielu lat byłam bez­robotna. Wpłynęło to także na możliwość realizowania moich pra­gnień religijnych, miałam już bowiem pieniądze na finansowanie ma­teriałów niezbędnych do poszerzania wiadomości w tym kie­runku. Przekonałam się, że z Bogiem wszystko jest możliwe. Bez większych trudności pogodziłam pracę zawodową z obowiązkami wobec rodzi­ny. Codziennie znajduję czas na lekturę religijną i me­dytację, na mo­d­litwę. Kiedy zajdzie potrzeba służę innym i na wszystko mam teraz czas i siły. Czasami myślę, że wystarczyło jedno ciche westchnienie, by Bóg w Swojej łaskawości dał mi wszystko, co jest niezbędne do wzrastania w Jego Miłości.

Oczywiście jestem ciągle słaba i często upadam, ale podtrzymuje mnie Miłość Boża, którą często odczuwam i która okazuje się być hoj­na nawet dla takich grzeszników jak ja. Nie sposób opisać tego, co czuję i jak wiele zmieniło się w moim życiu. Bardzo ubolewam więc, kiedy napotykam na negatywne oceny książki Prawdziwe Ży­cie w Bogu, bo one zagłuszają głos Bożej Miłości, czyniąc go nie­mym. A przecież ta lektura do wielu przemawia, przemienia serca i przynosi wiele dobrych owoców. Ja sama jestem tego przykładem. Gdyby nie ta książka, nie wiem, czy kiedykolwiek doszłabym do ta­kich rozwa­żań i pragnień, które tak bardzo zbliżyłyby mnie do Boga. Teraz pra­w­dziwie wierzę, ufam i pokładam nadzieję w Miłosierdziu i Miło­ści Bożej. Pisząc to świadectwo chciałabym w ten sposób po­dziękować Bogu Wszechmogącemu za bezmiar otrzymanych łask i za Vassulę, która sieje ziarno otrzymane od Pana. (B.)

*

To jest sama miłość i coś, co nas zawstydza i zmusza do nawróce­nia. Wasze Wydawnictwo może być dumne, że odważnie, wbrew sprze­ciwom, służy nam wszyst­kim, dzieląc się tą Miłością Bożą. Wi­dzę, że Ojciec Święty postępuje, jakby czytał Orędzia Vassuli, jak­by razem z nią słuchał Jezusa. Widzę zbieżność po­między tym, co czyni Jan Paweł II, a o co prosi nas Je­zus Chrystus przez Vassulę. Słowa Je­­zusa zmie­ni­ły mnie, zmie­nia­ją moich najbliższych... (K. C.)

*

Bardzo gorąco pragnę podziękować za to, że zajęliście się przekła­dem i drukiem orędzi Naszego Pana przekazane pani Vassuli. Orę­dzia zmieniły moje życie duchowe całkowicie. Potrafię modlić się myśląc o Bogu. Lubię się modlić – czego nie mogę powiedzieć o da­w­nym okresie. (A. K.)

*

Dziękuję za wydanie Prawdziwego Życia w Bogu, które stało się pokarmem mej duszy. (M. D.)

*

Mam 30 lat. Jestem matką trojga dzieci. Orędzia Naszego Pana spi­sane przez Vassulę bardzo zmieniły moje życie. Przede wszy­s­tkim nauczyły mnie szczerej modlitwy, pomogły zrozumieć Pismo Święte. Dzięki nim jestem bardziej cierpliwa i wyrozumiała w sto­sun­ku do męża i dzieci, a moje życie duchowe stało się wiele bo­gat­sze niż przedtem. (B. Z.)

*

Gorąco dziękuję za cudowny dar, pokarm duchowy na każdy mój dzień. To cudowne że Bóg do nas mówi! Chwała naszemu Panu Je­zusowi Chrystusowi z Nazaretu! Teraz Go poznałam i nie mogę żyć jednego dnia bez mojego Nazarejczyka, Ojca Najlepszego (T. S.)

*

Orędzia stały się dla mnie prawdziwym objawieniem. Pochłania­łem je jak upragniony pokarm, początkowo z ciekawości, potem czytałem je często jako formę modlitwy na kolanach. Przez długie miesiące ży­łem w nie znanym mi dotąd religijnym uniesieniu, po­dobnie moja żo­na. Stwierdziliśmy zgodnie że lektura Prawdziwego Życia w Bogu po­głę­biła naszą modlitwę... (J. P.)

*

Jestem przekonana o prawdziwości przekazów podyktowanych Vas­suli przez Boga. Pod wpływem tych książek życie moje u­le­gło zmianie. Lektura ta nauczyła mnie miłości do Boga. Sprawiła, że za­częłam szukać innych książek mówiących o Bożej miłości jak też po­nownie zaczęłam czytać Pismo Święte. Życie religijne rozk­wi­tło. W moim życiu dokonała się prawdziwa rewolucja du­chowa. Dzi­siaj ina­czej patrzę na świat. Dzisiaj już wiem, że to jest to czego szu­ka­łam pod­świadomie przez całe życie. Znalazłam, chociaż naprawdę Bóg mnie odnalazł bo ja się zgubiłam. Jestem teraz szczę­śliwa i daj Boże, by tak już zostało do końca moich dni. (E. T.)

*

Jestem zachwycony książką Prawdziwe Życie w Bogu, bo le­piej niż dotychczas rozumiem, czym jest Miłość, Wiara, Nadzieja. (B. D.)

*

Chciałabym bardzo gorąco podziękować za książki Vassuli Praw­dziwe Życie w Bogu. Te książki są bezcennym skarbem dla mnie. Na tę lekturę czekałam całe swoje życie. Mam 23 lata. (Z. J.)

*

Książki te są dla mnie jak głos samego Pana Boga, któ­­ry do mnie o­sobiście mówi, jak żyć, by serce było przepojo­ne miłością do boga i bliźniego. Czytam je jednym tchem, a potem stale wracam. (I. M.)

*

Przeczytałam 9 tomów Prawdziwego Życia w Bogu, a co czu­łam czytając je nie jestem w stanie opisać własnymi słowami. Czytam i wracam i nigdy nie mam dosyć. Od samego początku chłonęłam Sło­wo Boże. Jest to Ewangelia tłumaczona na współczesny język (odno­sząca się do teraźniejszych czasów), zrozumiały dla każdego czło­wie­ka. Język, który przemawia do serca i duszy. Te orędzia zmie­niły mo­je życie, pogłębiły moją miłość do Boga i bliźniego. (M. S.)

*

Po przeczytaniu jednego tomu Prawdziwe Życie w Bogu bar­dziej poznałam Boga i zaczęłam żyć Jego Orędziami. (M. Ś.)

 *

Jestem wierząca i praktykująca ale poprzez te właśnie książki po­znaję jeszcze bardziej Boga i czuję się tak, jakbym była coraz bliżej Niego. (M. S.)

*

Książki pani Vassuli Prawdziwe Życie w Bogu to dla mnie cud. Zbli­żyły mnie do Jezusa i Matki Bożej. Żyję Jego obecno­ścią w moim sercu, pełną miłości... Dzięki tym Orędziom się zmieni­łam i prawdzi­wie nawróciłam. (H. S.)

*

Wierzę głęboko w Orędzia Pana Jezusa, które bardzo mi pomogły w pogłębieniu wiary. (T. J.)

*

Te książki przybliżają mi Boga, pozwalają mi poczuć Jego bli­skość, Jego Miłość i Miłosierdzie, są dla mnie prawdziwym pokar­mem du­chowym. Dzięki Prawdziwemu Życiu w Bogu doznałam od­rodze­nia duchowego, zaczęłam codziennie uczestniczyć we Mszy św. i odma­wiać różaniec. Wszystko, co czynię, staram się czynić z Jezusem i naj­­­trudniejsze sprawy stają się łatwe dzięki Niemu. (S. P.)

*

Książki Prawdziwe Życie w Bogu wzięłam z Polski do Australii w ze­szłym roku i jestem nimi zachwycona, one mi dają dużo wiary, na­dziei i pomagają w ciężkich chwilach. Czytają je nasi rodacy, któ­rzy są bardzo wdzięczni że mogą usłyszeć słowo Boże z książki tak wspa­­niałej, której autorem jest sam Jezus Chrystus. (M. S.)

*

Przez te Książki Jezus jest dla mnie wszystkim. Nauczyłam się z Nim rozmawiać. Jak czytałam to płakałam. Moja wiara jest teraz zu­pe­łnie inna. Pełna wdzięczności za wszystko co mi daje. I za wszy­st­ko Jezusowi dziękuję. (I. K.)

*

Lektura Orędzi daje nam coś nowego, pozwala lepiej pojąć miłość Boga do ludzi. (M. M.)

*

Prawdziwe Życie w Bogu pomaga mi dostrzec własne grzechy i zaniedbania i tyle, tyle zła wokół siebie. Jednocześnie pobudza nowe siły i chęć do odnowy życia. (R. S.)

*

Prawdziwe Życie w Bogu przeczytałam 2 razy i ciągle wracam do ich treści. Odkąd otrzymałam te książki moje życie uległo zmia­nie. Sta­łam się głęboko wierzącą i pragnę coraz bardziej kochać Pana Boga. Mimo bardzo wielu trosk i problemów szukam pociechy i u­ko­jenia u Boga i zawsze je otrzymuję. (A. L.)

*

Książki pani Vassuli to najcudowniejsze Książki mojego ży­cia. Czy­tam je już po raz trzeci. Coraz mocniej je przeżywam i coraz mocniej się nawracam. Dużo się modlę, szczególnie modlitwami, które przepisałam sobie z tych Orędzi. (M. S.)

*

Książki Prawdziwe Życie w Bogu to jest bezcenna perła na na­sze tru­dne czasy, gdzie coraz bardziej brak miłości, a tu leje się obfi­tym stru­mieniem Miłość Boża, tak niesamowicie trafnie do serca czło­wie­ka tak bardzo spragnionego miłości. (J. Ł.)

*

W 1993 roku dostałam III tom, a potem wszystkie kolejne Praw­dziwego Życia w Bogu. Prawie szok. To był mój jedyny, prawdziwy kontakt z Bogiem, bo wreszcie On do mnie mówił. To była też je­dy­na moja modlitwa. Przedtem szukałam Go w ko­smosie, e­ner­giach... Czytałam te Orędzia w każdej wolnej chwili po wiele ra­zy. Wie­dzia­łam że On podaje mi rękę, że nie odrzucił pomimo wszystko. W ża­d­nym wypadku nie byłam w stanie uklęknąć w kon­fesjonale: nie wie­działabym nawet co powiedzieć. Dziesiątki lat poza Kościołem, a raczej w opozycji do niego. Zaczęłam prosić o cud Ma­ryję. Cud się stał. On mnie do Swego Kościoła bezboleśnie przy­prowadził. Od po­nad półtora roku „jestem w Kościele”. Prawie co­dziennie Msza św. i komunia pozwoliły dotąd wytrwać. (Z.)

*

Dziękuję za te Orędzia, czytam je z wielką ufnością, gdyż one po­chodzą od kochającego nas Pana Boga. (T. S.)

*

Bogu w Trójcy Świętej jedynemu niech będzie wieczna chwała za te Książki. Spraw Panie, aby zaślepieni przejrzeli, a głusi usłyszeli głos wołającego na pustyni. (E. W.)

*

Nie potrafię już żyć bez choćby kilku zdań tych Orędzi, które mnie „prostują” duchowo i psychicznie. (J. F.)

*

Mam 27 lat, jestem katolikiem. Cieszę się, że mogę się karmić tym pokarmem duchowym, czerpiąc go z książek Prawdziwe Życie w Bo­gu. Uważam to za wielki dar od Boga w tych dniach ostatnich. Są cie­kawe, pouczające dla mnie i innych, którzy kochają Boga ser­cem i z wielką miłością. (D. C.)

*

Bóg zapłać Wam wszystkim, którzy trudzicie się przy wydawaniu rozpowszechnianiu bezcennych posłań - Orędzi Prawdziwe Życie w Bogu! Chwała Bogu, że znalazła się grupa ludzi, którzy sami uwie­rzyli i mimo trudności, ciągle rozpowszechniają wszystko co miło­sier­ny i kochający nas wszystkich Pan Bóg w Trójcy jedyny do nas kie­ruje. (A. P.)

*

Niech wam Bóg Najwyższy błogosławi za udostępnienie czytelni­kom Orędzi Pana Jezusa. Czuję się kochana przez Boga, Bóg stał się dla mnie bliższy i czuły... Odczuwam wewnętrzną potrzebę czytania tych Orędzi, przez te Orędzia sam Bóg mówi do mnie bezpośrednio, odczuwam Jego miłość, Jego troskę o każdego człowieka. (S. Ł.)

*

Mimo ciężaru i problemów obecnego życia, te książki dają na­dzieję i siły do przetrwania. (K. B.)

*

Kiedy czytam wydaje mi się, że to ja rozmawiam z Panem Jezu­sem. A rozpoczynając czytanie odruchowo robię znak krzyża. Trak­tu­ję te Książki jak wyjaśnienie nam Pisma Świętego. (H. I.)

*

Wierzę całym sercem, że to Bóg przemawia do nas, do Swoich dzie­­ci przez „ubogie i pokorne narzędzie”, jakim jest p. Vas­sula, gdyż wierzę i przeżywam w sercu słowa naszego Ukocha­nego Ojca... O­rę­dzia Pana Jezusa zawarte w książce Prawdziwe Życie w Bogu do­po­mogły mi ukochać Boga całym sercem i całą duszą. (T. L.)

*

Po przeczytaniu tych książek doszłam do wniosku, że do przeczy­tania każdego z nich zostałam jakby w pewien sposób przygotowana. Zawsze przed czytaniem każdego tomu miałam jakiś problem w du­chu. Po przeczytaniu książki problem znika. (M. N.)

*

Przypadkowo dostałam pierwsze tomy Orędzi Prawdziwe Życie w Bogu. Chwyciłam do ręki, chciwie czytałam, ciągnęły mnie jak mag­nes i otwarły mi się oczy na moje przeżycia. Znalazłam w nich praw­dzi­wą perłę ukrytą w roli, odkryłam przeogromną miłość Pana Je­zusa do nas grzeszników i niezaspokojony głód dusz ludzkich. (s. J.)

*

Mam 21 lat. Jestem katoliczką. Miesiąc temu pewna pani poży­czyła mi Prawdziwe Życie w Bogu tom I. Jestem zachwy­co­na tą ksią­ż­ką i pragnę przeczytać pozostałe tomy, aby dowiedzieć się, jak po­stępować, żeby Bóg był ze mnie zadowolony. (J. K.)

*

Posiadam już 7 tomów Prawdziwego Życia w Bogu i twierdzę, że to jest światło dane nam przez Boga na nowe czasy. (J.M.)

*

Serdecznie dziękuję za wysiłek i pracę waszego wydawnictwa. Prze­­­czytałam już 9 tomów Prawdziwego Życia w Bogu. Ja ko­cham te książki. Mimo że mam dużą bibliotekę, jak na moją skromną osobę, to są one najważniejsze po Piśmie Świętym. (M. S.)

*

Prosimy Boga, by zechciał pokierować tak, aby w każdym ko­ś­ciele i każdym domu były głoszone Orędzia pisane w książkach Pra­w­dziwe Życie w Bogu. Na pewno świat by się zmienił na lep­sze... (H. S.)

*

Godzien uwielbienia i wielkiej chwały jest nasz Pan i za to wspa­nia­łe Dzieło, które pisze dla nas przez Swoje narzędzie wybrane – Vas­su­lę. Czytam i zachwycam się coraz mocniej tym Dziełem, któ­re u­wa­żam za prawdziwe. (A. S.)

*

Wasze książki uczą kochać Boga i rozumieć wielkie Dzieła Boga i u­czą żyć, przestrzegać Dekalog, uczą miłości bliźniego, a przede wszystkim uczą nas modlić się za nas i świat. (L. B.)

*

Z wielkim zainteresowaniem czytam książki Vassuli. Prze­czyta­łam 9 tomów i stale mnie interesują. Czytam po raz trzeci i stale mnie po­ciąga wielka miłość Jezusa do Vassuli i do nas wszystkich. (M. P.)

*

Chciałem wyrazić wdzię­cz­ność za wydawanie i rozpowszechnia­nie Orędzi tak potrzeb­nych współczesnemu światu. (F. B.)

*

Bóg zapłać za książki prowadzące do świętości (B. K.)

*

Pragnę podziękować Waszemu Wydawnictwu za rozpowszech­niania tego „Arcydzieła Bożej Miłości”. (Z Ś.)

*

Dziękuję Panu Bogu, że dał mi szansę przeczytać Swoje Orędzia Mi­łości i Pokoju, objawione Vassuli. Nie mam żadnych wąt­p­li­wości, że autorem Orędzi jest sam Bóg Wszechmogący... (Z. N.)

*

Całym sercem popieram to dzieło, otrzymałem wiele dobrego dzię­ki temu dziełu i otrzymuję nadal wiele łask mądrości Bożej, moja wia­ra jest bogatsza, głębsza i uczuciowa... (P. Ż.)

*

Każdy tom czytam przynajmniej dwa razy. Czytając pierwszy raz poddajemy się mimo woli niezdrowej ciekawości co dalej, przy dru­gim spokojnym czytaniu, wnikamy głębiej w treść każdego słowa, co daje wielkie przeżycia. (R. S.)

*

Mam 20 lat. Książka Prawdziwe Życie w Bogu jest auten­tyczna i jak­by wyłącznie dla mnie napisana. I choć sam często buntuję prze­ci­w­ko Bogu, bo jestem jeszcze niedojrzały duchowo, to jednak bez tych Orędzi, nie wiem kim bym był... (M. P.)

*