Świadectwa osób, które pragną podzielić się z innymi swoimi doświadczeniami i zaświadczyć o mocy Boga i Jego miłości do każdego człowieka.

MOJE SERCE NAPEŁNIŁA RADOŚĆ...

Wczesną wiosną 1994 roku byłam w college’u w Stanach Zjednoczonych. Byłam zabezpieczona finansowo, lecz czułam się kompletnym bankrutem duchowym i emocjonalnym. Dlatego pewnej nocy, w moim mieszkaniu, zaczęłam wołać do Boga w rozpaczy. Ignorowałam Go w moich latach młodzieńczych, ale zawsze wierzyłam, że był. Teraz zaś szczególnie potrzebowałam przekonania, że On mnie słucha. Tam, sama w ciemności, poczułam ukojenie. Żadnych słów, jedynie obecność, która wlała w moją duszę ogromny pokój.

Pojechałam do mojej mamy i sięgnęłam po Biblię. Każdego wieczoru siadałam na podłodze w kuchni czytając Pismo Święte. Połykałam stronę po stronie, tak wielki był mój głód. Zaczęłam od Nowego Testamentu. Po lekturze Ewangelii – zabrzmi to dziwnie – poczułam jakby święty Paweł był moim nauczycielem Biblii.

Potem trafiłam do miejscowego kościoła i zaczęłam chodzić na msze święte w tygodniu, kiedy tylko było to możliwe i oczywiście w niedziele. Nowe, cudowne rzeczy zaczęły się dziać w mojej duszy.

Znalazłam miejscową księgarnię katolicką i zobaczyłam kilka  książek pt. „Prawdziwe Życie w Bogu”. Były dziwne, gdyż był w nich rękopis zamiast druku. Kupiłam pierwszy tom i wypożyczyłam kasetę o kobiecie imieniem Vassula. Pomyślałam sobie: jakie dziwne imię. Nie wiedziałam nic ani o języku greckim, ani o kulturze.

Przy mojej ignorancji spraw duchowych po prostu zaakceptowałam fakt, że Jezus mówi do niej. Dlaczego nie? Właściwie jej twarz nawet wyglądała tak, jak wyobrażałam sobie twarz Jezusa.

Dopiero zaczynałam czytać pierwszy tom, gdy pewnej nocy miałam sen. To nie był zwyczajny sen. Właściwie powinnam powiedzieć, że nigdy przedtem ani później nie miałam takiego snu. W tym śnie byłam w budynku z ogromnymi szklanymi oknami. Niebo było przez nie widoczne. Zauważyłam, że słońce wymknęło się poza kąt widzenia mojego oka. Obróciłam się i  zobaczyłam na niebie kobietę. To nie była święta. Wzięłam ją nawet za kobietę lekkich obyczajów. Dużymi, drukowanymi literami pod nią napisane były słowa: „Upadł, upadł wielki Babilon”. Jakiś głos przeczytał to zdanie z taką mocą, jakby czytany był wyrok i ziemia zatrzęsła się. Niebo się rozpadło, zapadły ciemności.

Gdy nadal się rozglądałam, zauważyłam w dali światło. Może jest ono z drugiej strony wszechświata? – pomyślałam w swoim małym umyśle. Gdy zdałam sobie sprawę, że tym światłem jest Jezus i że idzie w moim kierunku, poczułam się tak, jakby moje serce przeszyła strzała. Płynęła ku mnie jakby rzeka światła. Im więcej się go we mnie wlewało, tym więcej mojego ciała zamieniało się w światło. Światło jakby wybuchało na zewnątrz mnie i przechodziło na innych ludzi obecnych w budynku i wtedy to samo zdarzało się im.

Na moment byłam jakby poza mną i zobaczyłam wygląd mojej twarzy. Nigdy  tego nie zapomnę: to była ekstaza, najprawdziwsza ekstaza! Obudziłam się ze łzami, dziękując Jezusowi. Wciąż powtarzałam: Jezus, Jezus, Jezus!Musiałam sprawiać wrażenie nienormalnej. W ciągu dnia podeszłam do mojego Pisma Świętego i poprosiłam Pana, aby pouczył mnie, co to wszystko znaczy. Nie znałam wtedy Biblii, z wyjątkiem kilku fragmentów napisanych przez św. Pawła. Otworzyłam przypadkowo i przeczytałam: „Upadł, upadł, wielki Babilon” (Apokalipsa św. Jana 14,8). Zamknęłam Biblię zaskoczona i odłożyłam ją.

Tydzień później wróciłam znowu do czytania Biblii i powiedziałam: „Dobrze, Panie, nie wiem co to znaczy, ale proszę, mów do mnie znowu”. Tym razem otworzyłam Stary Testament. Pomyślałam, że naprawdę go nie znam. Otworzyłam i przeczytałam: „Upadł, upadł wielki Babilon” (Iz 21,9). Byłam w szoku!

Modliłam się i kontynuowałam czytanie pierwszego tomu. Przez kilka dni czułam, że Bóg wyjaśnia mojemu sercu, że to ja byłam w pewnym sensie Wielkim Babilonem. Pozwoliłam bowiem na to, że przez lata wznosiły się w moim sercu wszystkie królestwa świata: żądze, brak miłości, egoizm. Teraz Pan obrócił w proch tę wieżę i położył solidny fundament, którym jest On sam. Powoli odbudowujemy cegła po cegle, ale tym razem używamy cegieł miłości, pokory, sprawiedliwości.

Szkołą, którą Pan zastosował, aby mnie pouczyć, są tomy „Prawdziwego Życia w Bogu”. Od tej pory nie potrafię przestać się modlić, czytać i wzrastać w Jego Świetle.

Bóg powiedział, że wybrał Vassulę, bo jest „niczym”. Pewnego dnia zapytałam Jezusa, „Panie, jeśli Vassula jest niczym, to czym ja jestem, bo z pewnością ona była lepsza ode mnie”. Otwarłam jeden z tomów w przypadkowym miejscu i przeczytałam: „Jesteś najmniejszą pośród swych braci”. Poczułam się zgnieciona, ale jednocześnie ogromnie uradowana”. Pan zalał moje serce miłością i cieszyłam się, że jestem najmniejszą pośród braci. Bóg jest paradoksalny: kiedy jestem najmniejsza: wtedy on mnie podnosi.

To było 9 lat temu. Gdybym chciała opowiedzieć, ile znaczą dla mnie orędzia Prawdziwego Życia w Bogu, zapełniłabym wiele stron. Jaki cudowny jest Bóg, który zostawia 99 owiec, aby szukać jednej zagubionej. Niech będzie uwielbiony!

*

11 marca 2001 roku uczestniczyliśmy, Virginia i ja, w spotkaniu w Perth, w zachodniej Australii, zorganizowanym po to, aby przedstawić Vassulę Ryden. Nigdy o niej nie słyszeliśmy. Oczywiście pomyśleliśmy sobie, że to osobliwe, kiedy ktoś twierdzi, że jest w stałej łączności z Bogiem. Aby trafnie to ująć, muszę stwierdzić, że nie było to spotkanie tego rodzaju, do jakich przywykliśmy. Jednak czytając ogłoszenie o nim, wydało nam się, że powinniśmy pójść i wziąć w nim udział.

Choć oboje nazywaliśmy siebie katolikami – to znaczy byliśmy wychowani w rodzinach katolickich – to jednak uczestniczyliśmy we mszy świętej nie częściej niż raz w roku, z okazji Świąt Bożego Narodzenia. Trzeba powiedzieć, że wierzyliśmy w Boga, ale był dla nas Kimś bardzo bezosobowym i odległym. Ponadto każde z nas dwukrotnie już przeżywało rozwód (czyli z naszymi osobami były związane w sumie cztery nieudane małżeństwa).

Podczas spotkania zdarzyła się rzecz niezwykła. Byłem absolutnie przekonany, że w miejscu twarzy Vassuli ujrzałem twarz Jezusa taką, jaką przedstawia całun. Upewnił mnie w tym wrażeniu fakt, o którym przeczytałem dopiero później, a mianowicie, że wielu ludzi na świecie doświadcza właśnie tego zjawiska w czasie spotkań z Vassulą. Nie było to więc tylko wyobrażenie z mojej strony.

Ze spotkania wróciliśmy do domu z książką i zaczęliśmy ją czytać. Cóż, nie potrafiliśmy już jej odłożyć. Każdego dnia ja zabierałem ją do pracy i przy każdej sposobności czytałem i wracałem do fragmentów wcześniejszych. Nie mogłem ugasić pragnienia.

Od razu uznaliśmy, że to jest przesłanie od Boga. Nie wiem, skąd to  wiedzieliśmy. Wiedzieliśmy i już. To mogła być tylko łaska pochodząca od Ducha Świętego spływająca na nas, aby dać nam to zrozumienie, nie żadna nasza zasługa.

Potem zaczęliśmy wracać do sakramentów, nie tylko przez uczestnictwo we Mszy, ale poprzez przystępowanie do spowiedzi i do Komunii św. Obecnie uczestniczymy w adoracjach Najświętszego Sakramentu jeden raz w tygodniu, ponadto w nabożeństwach Drogi Krzyżowej i w innych. Kilka razy w ciągu tygodnia staramy się przybyć na mszę św. Każdego dnia odmawiamy Różaniec.

Aby nie tego rozwlekać tego świadectwa wspomnimy tylko kilka spraw.

Wkrótce po powrocie do Kościoła zostałem poproszony o lekturę czytań liturgicznych, z Pisma Świętego. Skwapliwie skorzystałem z takiej możliwości. Czytając w czasie święta św. Wincentego a Paulo, zacząłem nagle mocno się dławić, byłem bliski łez i przekonany, że całe zgromadzenie było tym zakłopotane, ponieważ Australijczycy nie płaczą. Poinformowałem mojego proboszcza po mszy św., że nie będę już więcej czytał w kościele.

Nieco wcześniej, gdy odwiedzali nas przyjaciele, tak niecierpliwie oczekiwałem na przybliżenie im Dobrej Nowiny o Prawdziwym Życiu w Bogu, że nie mogłem się opanować, aby nie przeczytać im fragmentu orędzi dawanych Vassuli. Niestety zawsze pojawiały się te niekontrolowane łzy, po przeczytaniu zaledwie kilku linijek, co było bardzo krępujące.

Czułem wtedy, jakby cała moja wina przeszłych i obecnych grzechów wzbierała wewnątrz mnie i jakby jakaś wewnętrzna tama właśnie się miała przerwać, zrywając zapory.

Następnego dnia, kiedy czytałem „Małą Drogę Świętej Teresy z Lisieux” jedno z czytań w moim Mszale trafiło dokładnie w sedno. Św. Teresa powiedziała do jednego z przyjaciół: „Musisz przestać oglądać się za siebie, Jezus  przebaczył ci wiele lat temu...”  Natychmiast poczułem się wyzwolony i zaraz wiedziałem, że nie tylko nie poddam się już łzom, czytając w kościele, ale nawet że będę czytał z wielką radością. Nie mogłem doczekać się z podzieleniem się tym z moim proboszczem. Oświadczyłem, że bardzo chcę kontynuować czytanie, ku jego zaskoczeniu, gdyż nie upłynęła nawet doba, jak mu powiedziałem, że już nie będę czytał.

Do dziś, dzięki łasce Ducha Świętego, zaangażowałem się w liczne przedsięwzięcia parafialne, wliczając w to moją nominację na przewodniczącego Rady Parafialnej. Żadne z tych działań nie są moją zasługą. Takimi drogami pracuje Bóg.

Moglibyśmy opowiedzieć wam jeszcze o kobiecie, która przystąpiła do spowiedzi świętej po raz pierwszy od 30 lat; o ateiście, który na łożu śmierci wezwał kapłana i wielu innych przypadkach tak jak duchowe oczyszczenie, doświadczenia zapachu kadzidła, niezliczone błogosławieństwa, uzdrowienia fizyczne...

Czujemy się tak bardzo niegodni tych wszystkich łask z powodu naszej grzesznej natury, lecz Bóg wie, że staramy się być lepszymi i radykalnie zmienić nasze życie od tego momentu, gdy Duch Święty obdarował nas Prawdziwym Życiem w Bogu.

Chwalmy Boga, niech będzie błogosławiony Pan, chwała Bogu wszechmogącemu. Niech Bóg wam błogosławi.

Z miłością, Kieran J. F., Virginia L.

*

Wiele lat upłynęło od czasu, gdy po raz pierwszy nawiązałam kontakt z waszym Wydawnictwem. Było to wtedy, gdy zostały wydane pierwsze zeszyty Vassuli Ryden. „Prawdziwe Życie w Bogu” to była moja pierwsza lektura, którą mi przysłaliście i która radykalnie zmieniła moje życie. Od tego czasu bez przerwy książki te pochłaniają mnie całkowicie. Czytam je stale i zawsze odkrywam w nich wiele cudownych orędzi Pana Jezusa skierowanych do nas wszystkich.

Wierzę, a raczej mogę powiedzieć, że jestem pewna, iż to są prawdziwe przesłania Boga do naszego pokolenia. Nie mogłabym już żyć bez tego Niebieskiego Pokarmu przesyłanego nam przez Ducha Bożego. Odbieram Jego Słowa jakby były skierowane do każdego z nas bezpośrednio.

Przez te wszystkie lata staram się podążać drogą, którą Chrystus nam wskazuje. Biblia i książki Vassuli zawsze leżą na wierzchu obok siebie i prawie każdego dnia staram się znaleźć czas – szczególnie wieczorem, gdy w domu panuje cisza – aby bodaj trochę nakarmić moją duszę Pokarmem z Nieba. Jest to dla mnie cudem, że Bóg w tak ciężkich i trudnych dla nas czasach, aby nas ratować, zesłał nam Swego Ducha Świętego, wraz ze swoimi Orędziami: Pieśnią Miłości i Zbawienia. Pozwala to wielu zagubionym powrócić do Pana, a wierzącym rozbudzić tą gorącą Miłość do Ojca, który czyni wszystko, aby nas ratować od zatracenia.

W tym okresie przechodziłam bardzo ciężkie chwile wraz z chorobą i śmiercią córki. Dzięki Orędziom Pana byłam w stanie przyjąć bez buntu na swe ramiona krzyż, który Bóg polecił mi nieść. Mimo cierpień cieszyłam się, że mam co ofiarować Ojcu i że moje relacje z Jezusem pozwoliły mi zbliżyć się bardziej do Boga. Książki Vassuli pozwoliły zrozumieć, że mimo naszej grzeszności wszyscy jesteśmy dziećmi Bożymi, że stanowimy jedną wielką rodzinę i że tylko od nas zależy, czy staniemy się Ablami, umiłowanymi dziećmi naszego Ojca Niebieskiego. Każdego następnego tomu „Prawdziwego Życia w Bogu” oczekiwałam z wielką niecierpliwością i witałam z radością.

Obecnie doszłam już do końca mego życia tu na ziemi i stoję na progu wieczności... Moje ciało wyniszczone chorobą z każdym dniem staje się słabsze, ale duch mój jest coraz bardziej radosny. Wiem, że tylko dzięki Orędziom Pana i Duchowi Świętemu zostałam obdarzona ogromnym pokojem i pogodą ducha. Czekam cierpliwie, kiedy dusza moja uwolni się od zbolałego ciała, aby znaleźć się w ramionach Ojca. Każdego dnia prowadzę rozmowę z moim Panem, a lektura „Prawdziwego Życia w Bogu” jest moim chlebem powszednim. Za każdym razem odkrywam w nich coś nowego, co wcześniej uszło mojej uwadze. To jest tak, jakby Jezus przypominał mi coś, co uleciało mi z pamięci. Przez te wszystkie lata mój Pan uczył mnie jak małe dziecko, prowadząc mnie za rękę trochę podobnie jak Vassulę. Stale czuję Jego obecność i nie umiałabym żyć, gdybym utraciła ten cudowny kontakt z moim Ojcem Niebieskim. Potrafiłam przyjąć i zrozumieć Hymn Miłości i Zbawienia. Sama bez pomocy Ducha Świętego nigdy bym nie doszła do takiej zażyłości z Ojcem Niebieskim, do jakiej sam Bóg mnie doprowadził. Nie wątpię ani przez chwilę, że książki Vassuli są inspirowane przez Jezusa i napisane pod wpływem Ducha Świętego. Są nam dane jako nasz pokarm duchowy na ostatni czas przed powrotem Jezusa. To jest nasz drogowskaz i światło w ciemności. Bóg jest dla nas tak łaskawy, tak kochający i tak wyrozumiały, że trzeba być kompletnie ślepym i głuchym, aby Go nie usłyszeć właśnie w tych Orędziach.

Bóg jest naszą Miłością, naszym Zbawieniem, naszą Prawdą, która zawsze zwycięża. Ojciec nasz wzywa nas wszystkich do swego Królestwa Niebieskiego. Alleluja!

Krystyna (USA)

P.s. Przy okazji składam serdeczne życzenia świąteczne i bardzo dziękuję za wszystkie książki, jakie otrzymałam. Wasza praca jest wspaniałą służbą Bożą. Bóg zapłać! Zdaje mi się, że to ostatni list, jaki do was piszę...

Bogu niech będzie chwała za te książki. Boża opatrzność czuwała nade mną obdarzając mnie Orędziami Pana spisanymi przez Panią Vassulę. Moja wiara w Boga przed lekturą orędzi była bardziej kontynuacją tradycji rodzinnych niż moim wyborem. Miłosierne słowa naszego Pana rozpaliły moją wiarę i serce.

Dziś mogę powiedzieć, że jestem człowiekiem głęboko wierzącym, katolikiem i chrześcijaninem z wyboru. Bliskość Boga Ojca, Pana Jezusa i Ducha Świętego jest dla mnie wspaniałą rzeczywistością. Obecnie staram się stale wzrastać w wierze i miłości do Boga i ludzi. Moje życie nabrało wartości dopiero w kontekście życia wiecznego.

Anna

*

Mam na imię Ewa, jestem mężatką i pragnę przedstawić moje świadectwo. Po 10-ciu latach mojego małżeństwa doświadczyłam kryzysu w tym związku i pytałam Pana Boga, co mam robić. Miałam natchnienie, aby wyjechać do siostry, do S. Po dłuższym namyśle wybrałam się tam z zamiarem krótkiego pobytu, ale zostałam dłużej. Każdej niedzieli chodziłam do kościoła na Mszę św. W jedną z nich ktoś mówiący po polsku sprzedawał po Mszy św. „Prawdziwe Życie w Bogu”. Na szczęście miałam przy sobie pieniądze , choć zwykle ich nie noszę. Zakupiłam dwa tomy orędzi: III i IV, ponieważ nie miał ani I, ani II. Od razu zaczęłam czytać. Nie miałam możliwości zacząć orędzi od początku, ale nie przeszkadzało mi to. Czułam, że to będzie jakaś wartościowa książka, bo w tytule było słowo Bóg. Nie zawiodłam się.

Nie wiedziałam, jak długo mam być poza domem, czy wracać, kiedy wracać. Gdy przeczytałam do końca te dwa tomy, nabrałam pewności, że mam szybko wracać do męża. Bardzo bałam się powrotu, ale po przeczytaniu tych dwóch tomów orędzi zaufałam Panu Jezusowi i powiedziałam: „Panie, wracam tam z Tobą”. Okazało się, że mój mąż bardzo na mnie czekał i pragnął mojego powrotu.

Jestem bardzo szczęśliwa, że Bóg w moje ręce włożył właśnie te książki, bo wiedziałam, że dzięki Jego orędziom podjęłam dobrą decyzję. To Bóg kazał mi szybko wracać i teraz z perspektywy czasu widzę, że gdyby nie ta książka, tam w S., załamałabym się psychicznie, nie wiedząc, co robić. Ta książka rozwiązała mój problem.

Byłam tam też w katedrze na spotkaniu, w czasie którego oglądałam kasetę z Vassulą. Bardzo mi się ta kobieta podoba: poznała Prawdziwego Boga. Pragnęłabym jej przyjazdu do Polski, wtedy mogłabym ją spotkać.

Wiem, że kiedy prosimy Boga o pomoc zawsze możemy na Jego pomoc liczyć. Narodziłam się na nowo, jestem bardzo szczęśliwa, że mogłam podzielić moim świadectwem. Zawsze pragnęłam o tym powiedzieć. Kocham Boga i Bóg sam wystarcza!

*

Chcę opisać spotkanie naszej rodziny z „Prawdziwym Życiem w Bogu”. Najpierw parę słów o okolicznościach kupna tych książek: ciekawych i niezwykłych. Od dawna czytaliśmy w piśmie „Vox Domini” o Vassuli Ryden, niektóre z przekazywanych przez nią orędzi oraz entuzjastyczne listy ich czytelników, ale jakoś nie zdecydowaliśmy się na kupno ani jednego tomu. Tymczasem w połowie listopada 1997 r. pojawił się w domu X tom Orędzi kupiony przy naszym kościele.

Po jego przeczytaniu, kupiliśmy w ciągu dwóch tygodni wszystkie: po kilka tomów co kilka dni, w odwrotnej kolejności: od ostatniego do pierwszego. 28 listopada, w rocznicę pojawienia się tych Orędzi, w naszym domu mieliśmy już całość.

W tym czasie odkryliśmy na sąsiednim osiedlu hurtownię religijną, gdzie od grudnia 1997 do 1999 kupiliśmy dużą ilość książek, czasopism i kaset. Najpierw wszystko o Vassuli: kasety video, broszurę o jej pobycie w Polsce w 1994 r., modlitewnik, potem wiele innych, zawierających Słowa Jezusa i Maryi, jak: ”Do Kapłanów, umiłowanych Synów Matki Bożej” księdza Gobbiego, „Poemat Boga-Człowieka” Marii Valtorty, a także o wielu objawieniach, znanych i mało znanych. Wiele książek i gazetek np. broszury o pobycie Vassuli w Polsce „Idź od narodu do narodu...” czy ksero „Vox Domini” z jej pobytu w Polsce w 1996 r. otrzymało od nas wiele osób, często w formie prezentu.

Dostąpiliśmy też łaski odczucia pięknych, nieziemskiego pochodzenia zapachów. Pewnego wieczoru, w grudniu 1997 r., poczułam piękny zapach kwiatów, którego nie czuł mąż będący w tym samym pokoju. Następnie moja mama po obudzeniu się w nocy czuła słodki, nieznany zapach, a w końcu także mąż – na początku stycznia 1998 roku – przewożąc w samochodzie zakupione w hurtowni książki i gazetki przeznaczone dla innych, poczuł ten cudowny zapach w czasie jazdy. Był to zapach miły, znany z dzieciństwa. Wydobywał się jakby z miejsca obok kierowcy.

W czasie gdy pojawiały się zapachy obie z mamą czytałyśmy już książki, natomiast mąż widział kasety, nie czytał Orędzi, ale to właśnie on przez te 2 lata regularnie i często przywoził do domu zakupione w hurtowni wydawnictwa. Oczywiście wszyscy byliśmy pod wielkim wrażeniem tych przeżyć i dały nam one dużo radości, tym bardziej, że nie wątpiliśmy w prawdziwość Orędzi.

Nasze pogłębienie wiary następowało stopniowo w ostatnich latach, wraz z coraz większą dostępnością prasy i książek katolickich w Polsce po roku 1989, ale książki „Prawdziwe Życie w Bogu” były czymś zupełnie nowym, ponieważ nie są to słowa ludzkie, lecz sam Bóg mówi do nas. Poznajemy Jego myśli, pragnienia, ocenę obecnego świata i jego przyszłość; widzimy, że naprawdę zależy Mu na każdym zwyczajnym człowieku.

Dzięki książkom poznajemy o wiele lepiej Boga i Jego Miłość do ludzi, ale również bardzo złą sytuację w Kościele, problem masonerii, ważność zjednoczenia Kościoła i wiele innych obecnych problemów, o których wiedzieliśmy mało lub nic. Pod ich wpływem oraz pod wpływem wypowiedzi Vassuli, zaczęliśmy starać się pamiętać o stałej obecności Pana przy nas, o zwracaniu się do Niego we wszystkich sprawach, nawet drobnych, co przedtem wydawało się czymś niestosownym. Teraz już wiemy, że właśnie tego pragnie Bóg: niezapominania o Nim, częstej wewnętrznej rozmowy i traktowania Go jak przyjaciela.                             

Wzrosło też zrozumienie wagi codziennej modlitwy, zwłaszcza różańcowej, a także modlitw z Modlitewnika oraz częstego udziału we Mszy św., również w dni powszednie.

Zauważyłam też, że na wiele spraw patrzymy teraz bardziej oczami Boga, jakby z Jego punktu widzenia, zastanawiając się, co On może myśleć o tym. Dzięki tym książkom poznaliśmy bowiem Jego myśli o  wielu współczesnych problemach.

Jak już wspomniałam, wraz z zakupem „Prawdziwego Życia w Bogu” rozpoczęła się nasza działalność propagująca tematykę religijną wśród ludzi. Powstała w nas silna chęć i potrzeba dzielenia się z innymi, tym, co możemy zrobić w tej dziedzinie. Nie jest to łatwe zarówno z powodów zdrowotnych (nasza rodzina choruje, np. ja od lat nie wychodzę z domu i rzadko dobrze się czuję), jak i finansowych. A jednak przez 2 lata udało się nam wspólnie obdarować książkami, czasopismami, własnymi pismami, kasetami audio i innymi wydawnictwami sporo osób, znanych i nieznanych. Nie podjęłabym się ich zliczyć. Staramy się wykorzystać każdą okazję i pomysł, żeby coś zrobić w tym kierunku i sprawia nam to radość i zadowolenie. Takie właśnie zmiany w życiu  naszej rodziny spowodowały książki „Prawdziwe Życie w Bogu”.

Żałujemy bardzo, że nie udało nam się być na spotkaniu z Vassulą w Poznaniu w 1994 r. Może jeszcze będzie kiedyś w Poznaniu? Wciąż mamy taką nadzieję.

Hanna

*

Kiedy czytałam świadectwa w 13 tomie „Prawdziwego Życia w Bogu”, Pan podsunął mi myśl, aby opisać moje przeżycia.

Książki Vassuli otrzymałam około 5 lat temu i zaczęłam je czytać. Przeczytałam I tom. Nie rozumiałam wówczas tych słów, a jednak kupowałam kolejne tomy. W ubiegłym roku sięgnęłam po nie znowu. To w tych książkach przeczytałam o Najświętszym Sercu Pana Jezusa, jakie pod postacią ognistej kuli ukazało się Vassuli i przypomniałam sobie, że we śnie widziałam to samo. Czułam wielkie gorąco rozprzestrzeniające się jakby ze słonecznej kuli. Przed tym snem prosiłam Jezusa o duchową Komunię.

Moja miłość do Jezusa wzrasta, słowa zawarte w „Prawdziwym Życiu w Bogu” dotykają mojego życia i poruszają mnie do głębi. Czytam słowo Pana i wierzę w nie. Po oglądnięciu kasety video o życiu św. Faustyny, rozmawiałam z Panem, pracując w mojej domowej kotłowni. Radość z ofiarowania tej pracy Bogu przepełniała moje serce. Pomyślałam, że nawet zwykła piwnica może stać się Niebem, gdyż i tu można odnaleźć Boga. Wychodząc stamtąd poczułam piękny zapach. Wiem, że to był znak Pana: nic nie mogło tam pachnieć!

W moich słowach chciałam dać świadectwo, że Jezus jest z nami, że nigdy nas nie opuścił. Wierzę, że przyciągnął mnie do Swego Najmiłosierniejszego Serca, choć tak bardzo jestem tego niegodna. Bogu niech będą dzięki za Vassulę, za Jej książki, za Wasze Wydawnictwo.

Panie: wierzę, uwielbiam, ufam i kocham Cię. Amen.

M.

*

Serdecznie dziękuję – Bóg zapłać! – za przesłane mi zeszyty „Prawdziwe Życie w Bogu” zebrane w książkach przez Was wydanych. Książki te zamówiłem i otrzymałem w kwietniu. Przeczytałem je z wielkim zainteresowaniem w ciągu 2 miesięcy, a od 15 czerwca czytam niektóre fragmenty drugi raz – najciekawsze fragmenty, zwłaszcza modlitwy – kseruję i rozpowszechniam. Szkoda, że tak późno się o tym dowiedziałem. (...)

Nie mam żadnych wątpliwości, że orędzia te są prawdziwe. Proszę o dalsze, jak tylko się ukażą. Dziękuję!

Henryk

*

Kochani, proszę nie ustawajcie w swej cudownej pracy. Wasze pismo jest dla mnie bardzo cenne. Na bieżąco śledzę orędzia Pana Jezusa i losy Vassuli Ryden. W Państwa Wydawnictwie kupiłam wszystkie tomy „Prawdziwego Życia w Bogu” wraz z modlitewnikiem, z którego codziennie korzystam, bo nie ma na świecie piękniejszych modlitw jak modlitwy Pana Jezusa i Vassuli. Z niecierpliwością czekam na dalsze tomy. Ponieważ Państwo podajecie na bieżąco informacje o Vassuli, błagam, nie przerywajcie Waszej tak cennej pracy, tym bardziej, że cena Waszego pisma jest bardzo niska.

Kupiłam także w waszym Wydawnictwie „Poemat Boga-Człowieka”. Kompletowałam te książki przez kilka lat. Muszę napisać, że te dwa dzieła, stanowią dla mnie najważniejsze i najpiękniejsze książki w moim życiu. Z zamiłowania jestem bezustannym czytelnikiem. „Wyczytałam” w swoim życiu całą naszą bibliotekę w W. to znaczy całą literaturę piękną, historię wszystkich narodów, wielką politykę. U naszych bibliotekarek uchodziłam za trudnego czytelnika. Z chwilą kiedy przeczytałam „Poemat Boga-Człowieka” i „Prawdziwe Życie w Bogu”, wypisałam się z biblioteki. Nie ma na świecie piękniejszych dzieł!!!

Czytałam je kilka razy i wciąż jestem nimi zachwycona. Domyślacie się, jaką rewolucję te książki we mnie wzbudziły. Żyję na co dzień z moim Panem Jezusem. Wielbię, wysławiam, miłuję. Całe moje życie zwracałam się do Maryi, Świętej Matki mojego Pana, bo czułam się niegodna rozmawiać z Panem Jezusem. Wszystkie moje wielkie, naprawdę wielkie dramaty powierzałam Maryi, aby wybłagała, wyprosiła u Swego Syna miłosierdzie dla mnie i nigdy, nigdy mnie nie zawiodła. Jestem Jej wielką czcicielką.

Dopiero gdy przeczytałam „Prawdziwe Życie w Bogu”, z całą ufnością, ze łzami, zwróciłam się do Pana Jezusa, mogłam rozmawiać bezpośrednio z moim Panem. Teraz jesteśmy we trójkę. Mój Pan Jezus, moja Mateńka i ja, niegodna.

Wasze pismo „Vox Domini”, dla mnie stanowi kontynuację tych dzieł: cudowne modlitwy, wiedza o świętych kapłanach, ludziach, o miejscach objawień – wiedza, której jestem ciągle „głodna”.

Modlę się za was, proszę dobrego Boga, aby pozwolił wam kontynuować waszą tak cudowną pracę, aby oddalił od was ciemne chmury, które gromadzą się nad wami, aby dodał sił duchowych i fizycznych i pobłogosławił waszą tak cenną pracę. Bóg zapłać za dobro, które czynicie i dobre owoce, które wydajecie.

Stanisława

*

Lektura VIII tomu orędzi „Prawdziwego Życia w Bogu”, który dostałam od znajomej pomaga mi otrząsnąć się po tragicznej śmierci mojego 16-letniego syna, którego zabił pijany kierowca. Tym samym następuje moje nawrócenie i zmiana mojego życia. Od śmierci M., to jest od dwóch miesięcy, codziennie odmawiam różaniec. Staram się rozmyślać cały dzień o Bogu i krok po kroczku zaczynam kochać naszego Stwórcę. Orędzia zaczęły mnie przemieniać i poznaję, jak Bóg Ojciec mnie kocha. Kiedy zginął mój syn czułam straszny żal i złość, a nawet rozpacz. Teraz wiem, iż Bóg wszystko robi z miłości do Swoich dzieci, teraz nie pytam: dlaczego tak się stało? Teraz wiem, iż taka była wola Pana, a woli Boga nie można się sprzeciwiać.

Joanna

*

„Poemat Boga-Człowieka” to dzieło Bożego Miłosierdzia, a żadne słowo Boże nie powinno się zmarnować. Te książki zostały napisane ku pokrzepieniu serc, a że to dzieło jest Dziełem Boga, to poświadcza sam Pan Jezus, który w „Pożegnaniu z Dziełem” powiedział: „Liczne są powody, które skłoniły Mnie do naświetlenia zdarzeń i podyktowania słów... i dalej: zaprawdę powinniście Mnie błogosławić, że do światła, które posiadacie, dodaję nowe światło... Wznieście się i przyjdźcie do mego Daru.” Trud, cierpienia, upokorzenia i kłopoty związane z wydaniem tego Dzieła nie pójdą na marne. Cóż, to dzieło trzeba okupić cierpieniem, ale potem jaka radość, jaki triumf nad diabłem, który nie chce dopuścić, byśmy poznali tę wielką Miłość i Miłosierdzie i Prawdę. Po to Maria Valtorta cierpiała i pisała, pisała, by to dzieło mogło być poznane przez wszystkich, którzy tego pragną. Po to i wy wkładaliście tyle cierpienia i wytężonej pracy, by te cudowne książki, które tak bardzo przybliżają Jezusa i Jego i naszą Mamę dotarły do wielu. To dzieło jest tak obrazowo przedstawione, że gdy się towarzyszy Jezusowi w Jego wędrówce po Ziemi Palestyńskiej, to po prostu się Go widzi: dobry, kochający, piękny, wysoki i tak bliski.

Niech Bóg wynagrodzi Marię Valtortę w Niebie i was za tak piękne, głębokie i pełne wyobraźni tłumaczenie, takie ciepłe i prawdziwe. Poemat... prowadzi nas drogą, którą kroczył Jezus. Będziemy się nadal modlić, by Duch Święty roztoczył Swą Moc i nie pozwolił zatriumfować złu, czego wam i wszystkim przyszłym czytelnikom życzę z serca.

N.

*

Kiedy czytam wspaniałe, wydane przez was dzieła, pisma to brak mi słów uznania i życzeń. To wielkie apostolstwo. Niech Pan Jezus, którego potęgę i miłość odsłaniacie przez swoje utrudzenie, a nawet upokorzenie, będzie wsparciem w każdym dniu.

Przeczytałam z uwagą i rozważałam wszystkie księgi pierwszego wydania „Poematu...”. Co za cudowny komentarz do Pisma Świętego! Prawdziwe i tak realistyczne obrazy z życia Pana Jezusa barwnie i mądrze przetłumaczone na nasz piękny polski język. Nie dziwi, że piekło się wścieka, mści i zsyła przeróżne trudności i cierpienia, bo kto przeczyta, więcej pokocha Boga Miłości bez granic. (N.)

*

Jeszcze raz dziękuję Wam za wydanie „Poematu...” kocham te książki i nie potrafię wypowiedzieć, jak pomogły mi poznać Jezusa. Życzę pomocy Ducha Świętego w dalszej pracy. (s. R.)