• 2 października 2013 – SPOTKANIE ARGENTYŃSKICH PRZYJACIÓŁ

    2 października 2013 – SPOTKANIE ARGENTYŃSKICH PRZYJACIÓŁ

    Czy jesteśmy Kościołem, który wzywa i przyjmuje z otwartymi ramionami grzeszników, który daje odwagę, nadzieję, czy też jesteśmy Kościołem zamkniętym w sobie? Jesteśmy Kościołem, w którym żyje się miłością Bożą, w którym poświęca się uwagę drugiemu, w którym jeden modli się za drugiego? Ostatnie pytanie: co mogę zrobić ja, który czuję się słaby, wątły, grzeszny? Bóg ci mówi: nie bój się świętości, nie bój się mierzyć wysoko, pozwolić Bogu, by cię kochał i oczyścił, nie bój się pozwolić Duchowi Świętemu, by cię prowadził.

    [czytaj więcej]

  • DUCHOWOŚĆ «PRAWDZIWEGO ŻYCIA W BOGU» Kilka refleksji mnicha, żyjącego klauzurowym kontemplacyjnym życiem modlitwy

    DUCHOWOŚĆ «PRAWDZIWEGO ŻYCIA W BOGU» Kilka refleksji mnicha, żyjącego klauzurowym kontemplacyjnym życiem modlitwy

    Kiedy mnich po raz pierwszy przekracza klauzurę zwykle jest pełen zapału dla Boga i gotowy do wykonywania każdej pracy, jaka będzie mu w klasztorze zlecona. Widzi on te prace w kategoriach praktycznych. Rozumie, że jego służba nie polega na wchodzeniu w życie parafii i pomaganiu we wszystkich dobrych przedsięwzięciach podejmowanych przez konkretny kościół, ale dostrzega w swoim klasztorze praktyczne sprawy, które wymagają jego pracy: np. utrzymanie budynków, pomoc w gospodarstwie rolnym albo w ogrodzie, dbanie o księgozbiór, spełnianie obowiązków i udział we wszystkich potrzebnych pracach domowych. Zakłada on, że jego życie będzie polegało na spełnianiu tych praktycznych i widocznych prac wewnątrz klasztornej klauzury. Ale tam czeka na niego, i może on nie zdawać sobie z tego sprawy, aż sam nie stawi temu czoła: praca, zadanie, innej rangi: czujność, wytrwałość, wierność, kontemplacja i modlitwa, wyczekiwanie na Ducha Świętego, kiedy wydaje się, że wokół nic wielkiego się nie dzieje. W istocie mogłoby się nawet nieraz wydawać, że otoczenie zmierza w niewłaściwym kierunku, dąży wręcz do katastrofy. Mnich zaś ma za zadanie mocno trzymać się wiary oraz charyzmatu, jaki został mu powierzony i jaki ma kontynuować. Dla świata wykonywane przez niego zadania mogą nie być wcale żadną pracą. Nie będzie żadnej przesady w słowach przyglądających się mu, którzy powiedzą: „Nie robisz niczego! Powinieneś zająć się, czymś autentycznym”. Tymczasem to, co robi, to bardzo praktyczne duchowe zadania, wymagające wykonania z takim samym wysiłkiem, co przygotowanie posiłku, ścięcie trawy czy przygotowanie kaplicy na Eucharystię.

    [czytaj więcej]

     

  • Jak orędzia «Prawdziwego Życia w Bogu» wpłynęły na moje życie...

    Jak orędzia «Prawdziwego Życia w Bogu» wpłynęły na moje życie...

    Chciałbym podzielić się kilkoma przemyśleniami na temat tego, jak przesłania zawarte w „Prawdziwym Życiu w Bogu” okazały się dla mnie pomocne. Chciałem to zrobić już od jakiegoś czasu i może ten właściwy czas nadszedł akurat teraz! Dla mnie, jako benedyktyna, mnicha i kapłana, orędzia te okazały się idealnym materiałem dla moich codziennych Lectio Divina, czyli czytań dla potrzeb medytowania i kontemplacji. Te gotowe rozmowy z naszym Bogiem Ojcem, naszym Panem i Zbawicielem Jezusem, Duchem Świętym, Mamą Maryją, świętymi, a nawet z moim Aniołem Stróżem – pomogły mi uczynić prawdziwe postępy w moim życiu duchowym. Orędzia „Prawdziwego Życia w Bogu” poznałem przed 12 laty. Od siedmiu lat korzystam z nich prawie codziennie, włączając je w moje dziękczynienie po Komunii świętej. Są one bardzo przydatne, jeśli chodzi o osobiste, głębokie zjednoczenie z Jezusem wkrótce po zakończeniu Mszy Świętej. Są to jakby moje „rozmowy z Jezusem”. Oprócz tego jako profesor teologii dogmatycznej i głosząc wykłady od ponad 20 lat w Wyższym Seminarium o Trójcy Świętej, Chrystologii, jedynym Bogu, Duchu Świętym i charyzmatach, uzmysłowiłem sobie, że orędzia „Prawdziwego Życia w Bogu” są prawdziwie inspirujące. To jak pożywienie dla kontemplacji tajemnic naszej wiary. Wierzę, że – aby je rzeczywiście docenić – musimy podejść do nich nie tylko umysłem, ale zwłaszcza z sercem, równocześnie modląc się, działając w świecie i służąc bliźnim.

    [czytaj więcej] 

     

  • MOJE SERCE NAPEŁNIŁA RADOŚĆ...

    Świadectwa osób, które pragną podzielić się z innymi swoimi doświadczeniami i zaświadczyć o mocy Boga i Jego miłości do każdego człowieka.

    MOJE SERCE NAPEŁNIŁA RADOŚĆ...

    Wczesną wiosną 1994 roku byłam w college’u w Stanach Zjednoczonych. Byłam zabezpieczona finansowo, lecz czułam się kompletnym bankrutem duchowym i emocjonalnym. Dlatego pewnej nocy, w moim mieszkaniu, zaczęłam wołać do Boga w rozpaczy. Ignorowałam Go w moich latach młodzieńczych, ale zawsze wierzyłam, że był. Teraz zaś szczególnie potrzebowałam przekonania, że On mnie słucha. Tam, sama w ciemności, poczułam ukojenie. Żadnych słów, jedynie obecność, która wlała w moją duszę ogromny pokój.

    Pojechałam do mojej mamy i sięgnęłam po Biblię. Każdego wieczoru siadałam na podłodze w kuchni czytając Pismo Święte. Połykałam stronę po stronie, tak wielki był mój głód. Zaczęłam od Nowego Testamentu. Po lekturze Ewangelii – zabrzmi to dziwnie – poczułam jakby święty Paweł był moim nauczycielem Biblii.

    Potem trafiłam do miejscowego kościoła i zaczęłam chodzić na msze święte w tygodniu, kiedy tylko było to możliwe i oczywiście w niedziele. Nowe, cudowne rzeczy zaczęły się dziać w mojej duszy.

    Znalazłam miejscową księgarnię katolicką i zobaczyłam kilka  książek pt. „Prawdziwe Życie w Bogu”. Były dziwne, gdyż był w nich rękopis zamiast druku. Kupiłam pierwszy tom i wypożyczyłam kasetę o kobiecie imieniem Vassula. Pomyślałam sobie: jakie dziwne imię. Nie wiedziałam nic ani o języku greckim, ani o kulturze.

     

  • NIEZWYKŁY DAR VASSULI RYDEN A HISTORIA POWSTANIA RADIA MARYJA W POLSCE

    NIEZWYKŁY DAR VASSULI RYDEN A HISTORIA POWSTANIA RADIA MARYJA W  POLSCE

    Radio Maryja to od 20 lat dla jednych bardzo cenny katolicki głos w naszych domach, dla innych zaś rozgłośnia znienawidzona, bo zbyt patriotyczna i zbyt katolicka. W związku z tą okrągłą rocznicą ukazała się książka „Życie jest ciekawe. Z Ojcem Tadeuszem Rydzykiem CSsR rozmowy niedokończone” Rozmawiał Szymon Cieślar (nakładem Fundacji „Nasza Przyszłość” 2011). Na stronach 147-148 książki czytamy o pewnym istotnym fakcie związanym z początkami Radia w Polsce i osobą Vassuli: „Kiedy byliśmy jeszcze we Włoszech, Angelo zaproponował mi: Jedźmy, chcę Ojcu coś jeszcze pokazać. Jedźmy do Szwajcarii. - Ale ja nie mam wizy. - Nie szkodzi, będziemy się modlić za zmarłych celników i wszystkich zmarłych, którzy pracowali w służbach granicznych, oni nam pomogą przejechać. Proszę sobie wyobrazić, że ani we Włoszech nas nie kontrolowali, ani w Szwajcarii, chociaż jechałem z duszą na ramieniu. Zajechaliśmy do Martini, to jest Szwajcaria francuska. Spotkałem tam panią Rozę Winter, mówiącą pięcioma językami, od której otrzymałem pierwszą statuę Matki Bożej Rosa Mistica (Róża Duchowna - przyp. red.) dla Radia Maryja. Angelo wraz z Rozą Winter pokazywali mi po drodze różne nadzwyczajne rzeczy, cuda, ale ja im mówiłem: - Mam już cuda, to jest Eucharystia, sakramenty, spowiedź. Ja nie chcę więcej, ja mam Ewangelię. Jednak podczas podróży o trzymywałem pewne znaki, które świadczyły o tym, że znajduję się na dobrej drodze, że Pan Bóg mi błogosławi. Pan Bóg posługuje się w naszym życiu ludźmi. Pamiętam, jak Roza Winter prosiła mnie, żebym przyjechał koniecznie do Martini na spotkanie z pewną osobą, która miała doświadczenia mistyczne. Odnosiłem się sceptycznie do tych doświadczeń, nie było przecież jeszcze w tej sprawie oficjalnego stanowiska Kościoła. Skąd mogłem wiedzieć, czy te sprawy pochodzą od Pana Boga. Ale ona bardzo nalegała, mówiła, że na tym spotkaniu opat będzie sprawował Mszę Świętą i będzie wielu księży. Dla świętego spokoju pojechałem taki kawał drogi, chociaż byłem bardzo zmęczony. W czasie Mszy Świętej walczyłem ze zmęczeniem, ale po niej miały miejsce interesujące rozmowy. 

    [czytaj więcej]

  • SPOTKANIE Z OJCEM ŚWIĘTYM i jubileuszowy prezent

    SPOTKANIE Z OJCEM ŚWIĘTYM i jubileuszowy prezent

    W środę, 5 listopada 2014, mój mąż Victor i ja, uczestniczyliśmy w audiencji generalnej papieża Franciszka, w bardzo uprzywilejowanym miej s cu. To był pierwszy rząd schodów bazyliki Świętego Piotra zwanych Sagrato, w pobliżu fotela papieża. Pod koniec audiencji papież Franciszek podszedł, aby powitać każdego po kolei uczestnika audiencji zajmującego wspomniany pierwszy rząd. Byłam bardzo wzruszona bliskością Ojca Świętego i jego pełną uwagą, z jaką zwracał się do każdej osoby, którą witał. Gdy przyszła nasza kolej, powiedziałam Franciszkowi, że świętujemy nasz złoty jubileusz małżeński. To była ogromna radość móc porozmawiać chwilę z papieżem w naszym własnym języku (hiszpańskim). Z wielkim uśmiechem pogratulował i pobłogosławił nas, mówiąc, że to najpiękniejsza rzecz, którą powinniśmy przekazywać następnym pokoleniom, naszym dzieciom i wnukom, obecnym również tam, razem z nami.

    [czytaj więcej]

  • Świadectwo przemiany w obronie „PRAWDZIWEGO ŻYCIA W BOGU”

    Świadectwo przemiany w obronie „PRAWDZIWEGO ŻYCIA W BOGU”

    W Orędziu z pism „Prawdziwe Życie w Bogu” z 10 września 1992 r. Jezus Chrystus mówi: Ja jestem Autorem Orędzi Prawdziwe Życie w Bogu; one są Moim darem dla was wszystkich; one są po to, żebyście zrozumieli Moje Serce i to jak Ja trwam przy was zawsze i wszędzie” (Zeszyt 62). Moi drodzy przyjaciele, czy słyszeliście o czymkolwiek, co nie pochodzi od Boga, a co przyciąga dusze z powrotem do Niego? „Prawdziwe Życie w Bogu” przyciąga do Boga. Ktoś, kto nigdy nie był u spowiedzi, nigdy nie przyjmował komunii, nigdy nie czytał Biblii, nigdy nie interesował się niczym poza jedzeniem, przeklinaniem i szukaniem przyjemności, zaczyna czytać te orędzia, zakochuje się w Chrystusie, w Kościele, w sakramentach i całe jego życie się odmienia. Czy można mieć odwagę stanąć pomiędzy takim nowo przemienionym a Kościołem i Chrystusem, zaprzeczając jego nawróceniu? W Orędziu z pism „Prawdziwe Życie w Bogu” z 19 stycznia 1995 r., Jezus Chrystus mówi: „Jak możecie wy, którzy głosicie codziennie Moje Słowo, nie odczytać czasów ani znaków? Wam, którzy nadal głosicie, że Ja nie jestem Autorem tego Orędzia, mówię: oceniacie przy pomocy ludzkich norm i chwalicie własną chwałę. Przebudźcie się i nie pozwólcie waszemu językowi oceniać.” Widzicie, moi drodzy przyjaciele, to z miłością każdy nowo przemieniony jest witany w zagrodzie Chrystusa. Z miłością. Nowo przemieniony jest żałującym synem marnotrawnym, który wraca do domu. Gdy znalazł „Prawdziwe Życie w Bogu” w obcym kraju i potem postanowił powrócić do domu do ojca, kto go zatrzyma na ścieżce powrotu do Boga, jego Ojca? Bóg, nasz Ojciec, nie tylko całuje swego żałującego syna marnotrawnego, ale przytula go. Co jeszcze robi? Poświęca utuczone cielę i urządza przyjęcie, gdzie się klaszcze, śpiewa i tańczy: jest radość. I jeżeli czytaliście Biblię, to w niektórych komentarzach pisze, iż utuczone cielę symbolizuje w tym wypadku Eucharystię. To zatem Bóg zaprasza swojego syna marnotrawnego, żeby przyszedł i uczestniczył w Świętej Eucharystii i żeby był szczęśliwy. Przebaczono mu. Nic więcej nie trzeba mówić. Pozostaje jeszcze zazdrość starszego syna. Reprezentuje on chrześcijan, którzy przyzwyczaili się przyjmować dary Boga i nie ma w nich już wdzięczności. 

    [czytaj więcej]

  • Dr Renata Stefańska-Klar Refleksje nad dziennikami Vassuli Ryden

    Dr Renata Stefańska-Klar
    Adiunkt w Katedrze Psychologii Spo­łecznej Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach

    Refleksje nad dziennikami Vassuli Ryden

    «W świetle wiary sam Bóg wybrał narzędzia oraz „ka­nały” ludzkie, które mają służyć chronieniu, prze­ka­zy­wa­niu i objaśnianiu Prawdy, jaką On sam zechciał ob­ja­­wić ludziom.» Jan Paweł II

    Audiencja dla Grup Modlitewnych O. Pio, 1.10.1983
    Kiedy dowiedziałam się o istnieniu Vassuli Ryden nie przy­pu­sz­czałam, że będę miała zaszczyt napisać komentarz do jednego z to­mów jej dzienników. To, co piszę ma dla mnie szczególne znacze­nie, gdyż stanowi próbę wyrażenia osobistych refleksji, zrodzonych w trakcie lektury książek, będących nie po prostu książkami, ale nie koń­czącą się kaskadą „listów”, pisanych i adresowanych jakby spe­cjalnie do mnie. Jest to prawda, gdyż książki te są orędziem skie­ro­wanym do każdego Czytelnika.

    Treść orędzia Vassuli budzi we mnie żywe skojarzenia z literaturą mi­styczną uznaną przez Kościół w różnych wiekach i uznawaną aż do dziś za autentyczną. Wyraźnie przy tym odróżnia się ona pod względem klimatu emocjonalnego i charakteru treści od przekazów, przesłań, orędzi czy opisów doświadczeń duchowych w New Age czy literaturze ezoterycznej, powstałej w różnych okresach. Fakt ten budzi w Czytelniku zaufanie do treści przekazywanych przez Vassulę, gdyż można je umiejscowić wśród znanych mu prawd religijnych oraz kryteriów duchowego rozeznawania, formułowanych przez mistrzów życia duchowego. Spotkałam się już z tekstami, opisującymi osobiste przeżycia du­cho­we autora albo przesłania dla innych, które – mimo zasadniczo chrze­ścijańskiego czy nawet katolickiego charakteru – rodziły rozma­i­te wątpliwości. Wątpliwości towarzyszące ich lekturze, poja­wiają się np. ze względu na zniekształcanie sylwetki Jezusa Chry­stusa, który u­ka­zywał się jako władczy, nieprzystępny, czasami wręcz znie­cier­p­li­wiony czy jakby stale podenerwowany, bez tak do­brze nam znanego – z Ewangelii i relacji wielkich mistyków – styg­matu „Miłości, która błaga o wzajemność”. Zazwyczaj też, z przeka­zów tych skrajnie prze­bija egocentryczne skupienie się autora na własnej osobie, bądź też na lokalnych interesach wąskich – w sto­sunku do wspólnoty całego Koś­cioła – grup.