Valentina Ben rozmawia z Vassulą Ryden: «Czy nie wiesz, że nędza mnie przyciąga?...»

 

– Czy mogłabyś powiedzieć, Vassulo, jak zaczęły się twoje pierwsze kontakty z Jezusem?

– Na początku, a mówię o okresie sprzed 15 lat, kiedy miałam 43 lata, nie byłam wcale osobą praktykującą religię. Wierzyłam w Boga, to tak, ale się nie modliłam, a jeszcze rzadziej chodziłam do kościoła. Byłam w moim domu, w Bangladeszu, kiedy pewnego dnia zwrócił się do mnie mój anioł stróż. Usłyszałam – w moim wnętrzu, bo posiadam raczej dar słyszenia wewnętrznego niż wizji – jego głos. Powiedział: „Bóg jest blisko ciebie i kocha cię”. Nie umiałam mu odpowiedzieć, gdyż nie znałam Boga. Przy spotkaniu z aniołem nie odczułam lęku, lecz wielkie zaskoczenie, a po nim – ogromną radość.

Pewnego dnia nalegał, abym zaczęła czytać Biblię. Ponieważ jej nie miałam powiedział, że mam iść po nią do amerykańskiej szkoły.

To tak zaczęłam czytać Pismo Święte, ale nie rozumiałam jego znaczenia, choć było napisane po angielsku. To było doświadczenie, które miało mi dać poznać, jak bardzo byłam zaślepiona duchowo, całkowicie pogrążona w ciemnościach.

Anioł zaczął mnie wtedy oczyszczać, ukazując mi wszystko, co uczyniłam, a co obraziło Boga. To oczyszczenie trwało około trzech tygodni. Był to dla mnie czas wielkiej skruchy: ujrzałam, że jestem pełna grzechów i nienawidziłam siebie.

Dopiero na koniec tego procesu usłyszałam Ojca. Jego głos różnił się od anielskiego. Był bardzo łagodny, czuły, ojcowski, bardzo serdeczny. Ten głos był mi tak bliski, że zdawało mi się, że już go znam od zawsze i kiedy mnie poprosił o odmówienie modlitwy „Ojcze nasz” zamiast mu odpowiedzieć: „Dobrze, Boże”, odpowiedziałam: „Tak, Tatusiu” – właśnie dlatego, że ujął moją duszę swą ojcowską serdecznością.

Kiedy uświadomiłam sobie, że nazwałam Go „tatusiem” wystraszyłam się, że Go obraziłam, ale On zaraz mi powiedział: „Córko, nie lękaj się, gdyż wziąłem te słowa w moje ręce jak klejnot”.

Po aniele Jezus do mnie przyszedł, a potem Duch Święty i Matka Boża. Kilka razy, ale o wiele rzadziej rozmawiałam ze świętym Michałem Archaniołem.

– Co jest w centrum orędzi, jakie otrzymujesz?

– Cała Trójca Święta przekazuje mi przesłania, ale to Jezus mówi o jedności Kościoła. Zasadnicze tematy Boskich orędzi to: nawrócenie, odstępstwo, druga Pięćdziesiątnica, tryumf dwóch Serc Jezusa i Maryi, nieustanna modlitwa...

Bóg uczy nas zażyłości wobec Niego, nieustannej modlitwy, pojednania, miłości. Ujawnił mi, że już rozpoczęła się druga Pięćdziesiątnica. Jest to zjawisko wewnętrzne: Duch Święty wnika w duszę i oświeca ją. Człowiek porzucający ducha jest martwy. Jednak Duch wkłada w niego Swój ogień i przywraca mu życie, prawdziwe życie.

– Modlitwa ma fundamentalne znaczenie, lecz trudno w ciągu dnia, tak wypełnionego zajęciami, znaleźć kilka godzin na modlitwę...

– Kiedy mówimy o modlitwie stałej i nieustannej trzeba pamiętać, że naszym obowiązkiem jest znalezienie słusznej równowagi. Oto przykład: Kiedy mój mąż chce, żebym popatrzyła z nim na telewizję, wtedy siadam przy nim i patrzę bez problemów. A kiedy odchodzi do innych zajęć, wtedy ja idę do innego pokoju i modlę się.

Kiedy mieszkałam w Szwajcarii byłam żoną i matką dwójki dzieci. Wtedy wielka część mojego dnia skupiała się na pracach domowych. Myślałam, że tak postępując odbieram czas Panu, On jednak powiedział mi: „Jeśli wszystko, co czynisz, czynisz z miłością, robisz to dla Mnie”. Wtedy zrozumiałam rzecz bardzo ważną: na nic nie służy wyniszczanie ciała bez miłości, to byłaby daremna ofiara. Jednak najmniejsza rzecz, bez rozgłosu, ofiarowana Bogu, staje się w Jego oczach bardzo cenna.

– Czy powód, dla którego Bóg cię wybrał, aby nieść w świat Jego orędzie był od razu jasny? Pytałaś Go o to?

– Co najmniej sto razy! Wciąż Go o to pytałam: „Dlaczego ja? Dlaczego mnie wybrałeś? Przecież się nie modliłam, nie chodziłam do kościoła... Dlaczego nie zdecydowałeś się na osobę lepszą, bardziej świętą, na przykład na zakonnicę?”

On mi odpowiedział: „Nie wiesz, że nędza Mnie przyciąga? To przez nią daję poznać Moje Miłosierdzie. W twej nicości mogłem ukazać, że Ja Jestem.”

Kiedy Bóg mówi, posługuje się narzędziem, aby wypowiedzieć ludziom Swą wolę, a wszystko to jest dla dobra Jego ludu. To wezwanie jest dla każdego z nas, dla pojednania, dla jedności.

Kiedy mówi się o objawieniach prywatnych używa się niewłaściwej argumentacji: wyjaśnia się, że „prywatne” oznacza, że dotyczą jednostki, jej osobistego dobra. W rzeczywistości Bóg działa zawsze dla dobra wszystkich Swoich dzieci, a zatem te orędzia powinny być rozpowszechnione wszędzie.. To dlatego wolę określenie „objawienie prorockie”, bo ono nie jest jedynie dla mnie, lecz moim obowiązkiem jest przekazanie go wam wszystkim.

W trzy lata później orędzia stały się publiczne. Jezus zapowiedział: „Poznają je wszystkie narody.” Rzeczywiście do dziś odwiedziłam już 59 krajów i dzieło „Prawdziwe Życie w Bogu” jest przetłumaczone na 38 języków, a dalsze tłumaczenia są w toku.

– Co myślisz o świętych obcowaniu i o pośrednictwie świętych w naszym życiu?

– Nie mogłabym odpowiedzieć na to pytanie z punktu widzenia teologii prawosławnej (Vassula się śmieje), ale zrobię to jak umiem.

Co do czyśćca Jezus jakiś czas temu dał mi wizję. Od tego czasu mówię, że jest to miejsce podzielone na wiele poziomów: najniższe odpowiadają grzeszącym najciężej.

Ujrzałam także sama siebie jako chore dziecko, o ziemistej cerze, słabe. Byłam na jednym z najniższych poziomów czyśćca. Leżałam, ponieważ byłam zbyt słaba, aby zrobić cokolwiek innego. Naprawdę byłam chora, a mój wygląd ukazywał, jak grzechy zraniły moją duszę. W pewnej chwili przyszedł Jezus, wiedziałam, że to On, ale Go nie widziałam. Nie udawało mi się nawet podnieść ku Niemu oczu, tak byłam słaba. Kiedy On mnie wziął na ręce, instynktownie uchwyciłam się Jego szaty, aby nie upaść. Potem powiedział mi, że ten mały gest bardzo Go wzruszył. I tak zaniósł mnie do światła.

Jezus ukazał mi, jak poważne były moje grzechy, ile razy obraziłam Go w swoim życiu i że gdyby nie przyszedł mnie ocalić, z pewnością skończyłabym po śmierci na samym dnie...

– Możesz nam powiedzieć o końcu czasów, jakie pouczenie na ten temat otrzymałaś od Pana?

– Zanim będziemy dalej rozmawiać, każdy musiałby teraz przeczytać w swojej Biblii to, co jest napisane w drugim liście do Tesaloniczan w drugim rozdziale.

Jezus mówi, że aby rozpoznać „koniec czasów” dwa znaki muszą się dokonać: odstępstwo i duch buntu.

Bóg nigdy nie określa dnia i godziny wydarzeń. Ten, kto określa daty i okresy, to fałszywy prorok.

Oczywiście pytałam Go: „Zawsze mówisz: ‘wkrótce’, ale czy to jest Twoje ‘wkrótce’, czy moje? Twoje może trwać dwa tysiące lat, a moje oznacza już, jest ludzkie.”

On mi odpowiedział: „To twoje wkrótce”. Czy to jest rok, pięć lat lub dziesięć? Nie wiem. Tylko Bóg to wie.

Istotą przesłania jest nawrócenie – podobnie jak w Fatimie – poznanie i zrozumienie Boga. Oto największy skarb, jaki można w nim znaleźć. Musimy się starać czynić wolę Boga, a w ten sposób każde działanie będzie odzwierciedlać Jego wolę, ale aby do tego dojść trzeba wybrać Boga, wyrzec się samego siebie, porzucić ludzkie namiętności i Jego postawić na pierwszym miejscu.

Jeśli uda nam się stworzyć w sobie taką wolną przestrzeń, Duch Święty będzie mógł w nią wniknąć, napełni tę pustkę miłość Boża. Im więcej zrobimy dla Niego miejsca, tym bardziej ogarnie nas miłość. Potem dusza rozbłyśnie tak jak Jezus to opisuje:

„Jeśli jest ciemność, nic nie widzisz, lecz Ja mogę cię uleczyć moim światłem.”

Kiedy dokonają się zapowiedziane wydarzenia wydadzą się w świetle Ducha Świętego, normalne, niemal nic nie znaczące.

Temu, kto jest szczery, ale popełnia jeszcze błędy, Jezus mówi:

„Nic nie szkodzi, dopiero się uczysz.”

Ja też na początku nic nie wiedziałam i popełniałam błędy, ale Jezus wszystkiego mnie nauczył poprzez Biblię. Byłam naprawdę jakby w szkole Jego nauki. Oto czego od nas oczekuje: żebyśmy byli gotowi się uczyć.

Bóg nigdy nie karze, to człowiek przyciąga na siebie zło. Bóg nigdy nie zsyła nieszczęść. Matka Boża powiedziała mi to wyraźnie: Bóg nie chce zniszczyć świata, to człowiek dokonuje samozagłady. Człowiek przez swój negatywizm, swój brak wiary, ściąga na siebie choroby, katastrofy naturalne, wszelkie formy zła. Bóg jest dobry On nigdy nie uczyniłby nic złego swoim stworzeniom. Wina jest wyłącznie po stronie człowieka.

– Ale jeśli jakiś człowiek nie zna Boga i nigdy nie był wychowany w wierze chrześcijańskiej, jaką winę ponosi za to, że Go nie szuka i nie kocha? Jak Pan go osądzi?

– Bóg daje każdemu człowiekowi możliwość poznania Go. W tej czy innej chwili staje się obecnym w życiu człowieka i daje mu jasne pouczenia. Jednak nie wszyscy potrafią to dostrzec, to prawda, gdyż nie wszyscy, od swego dzieciństwa słyszeli o Bogu. Wyjaśnienie tej sytuacji znajduje się w liście Św. Pawła do Rzymian, który mówi:

«Bo ci, którzy bez Prawa zgrzeszyli, bez Prawa też poginą, a ci, co w Prawie zgrzeszyli, przez Prawo będą sądzeni. Nie ci bowiem, którzy przysłuchują się czytaniu Prawa, są sprawiedliwi wobec Boga, ale ci, którzy Prawo wypełniają, będą usprawiedliwieni. Bo gdy poganie, którzy Prawa nie mają, idąc za naturą, czynią to, co Prawo nakazuje, chociaż Prawa nie mają, sami dla siebie są Prawem. Wykazują oni, że treść Prawa wypisana jest w ich sercach, gdy jednocześnie ich sumienie staje jako świadek, a mianowicie ich myśli na przemian ich oskarżające lub uniewinniające. Okaże się to w dniu, w którym Bóg sądzić będzie przez Jezusa Chrystusa ukryte czyny ludzkie według mojej Ewangelii.» (Rz 2,12-16)

Il Segno, grudzień 2000. Przekład na franc.: Christian Parmantier dla: Stella Maris nr 371, str. 7-8. Przekład z franc. za zgodą du Parvis