Drodzy przyjaciele Prawdziwego Życia w Bogu!

Mam Wam wiele różnych rzeczy do przekazania... Jakiś czas temu poprosiłam przyjaciół Prawdziwego Życia w Bogu o modlitwę w pewnej ważnej intencji, która dotyczy Kościoła. Dziękuję za modlitwy i za Msze święte. Teraz mogę Wam powiedzieć, że nasz Pan wysłuchał naszych modlitw i ukazuje nam Swą Potężną Rękę, co jednak nie oznacza, że powinniście modlitw zaprzestać, módlcie się teraz nawet bardziej. Dzieje się właśnie coś cudownego i jestem pewna, że całe niebo się raduje. Odkryjecie to na początkowych stronach nowego tomu orędzi Prawdziwego Życia w Bogu, który będzie wkrótce wydrukowany. Nie mogę powiedzieć więcej niż to, choć zapewniam, że zrobiłabym to, ale muszę podążać za pewnymi instrukcjami, które pochodzą od Kościoła i stąd moja zagadkowa postawa.
Sprawa druga. Niektórzy z Was być może wiedzą, że organizujemy grupę roboczą dla opracowywania strony internetowej Prawdziwego Życia w Bogu (http://www.tlig.org), aby odciążyć niektórych ochotników pracujących dla Prawdziwego Życia w Bogu. Z powodu ich przeciążenia chcielibyśmy rozłożyć bardziej równomiernie pracę. Celem jest skorzystanie ze zdolności każdego z osobna na tym polu; umożliwienie postępu; poprawienie jakości i poszerzenie zasięgu strony.
Orędzia Prawdziwego Życia w Bogu osiągnęły dojrzałość, tak więc potrzebujemy więcej robotników, których wolą jest pracować na tym polu. Nikt nie powinien czuć się zagrożony, ponieważ ci ludzie są posłani od Boga. To dotyczy też internetu.
Z tego samego powodu porozumiewanie się, w tym komunikacja odnośnie Forum Prawdziwego Życia w Bogu (w języku angielskim), taka jak przesłanie listów lub informowanie o czymś, o czym trzeba wiedzieć lub potrzeba wyrażenia mojej opinii w jakiejś ważnej sprawie dotyczącej Prawdziwego Życia w Bogu, będzie teraz odbywała się pod nowym adresem: Chamberlain@tlig.org oraz Andritsaki@tlig.org.
A teraz pozwólcie mi podzielić się z Wami moimi wrażeniami z pielgrzymki wielkopostnej do Ojca Pio. W zeszłym roku zostałam zaproszona na spotkanie z Gemmą di Giorgi, kobietą w średnim wieku, która dzięki łasce Bożej doświadczyła cudu poprzez Ojca Pio, kiedy on jeszcze żył. Miała wtedy 7 lat. Urodziła się bez źrenic w oczach – niewidoma. To jest jak posiadanie kamery, ale bez filmu wewnątrz niej. Jej babcia żarliwie wierząca, modliła się mocno o cud.
Słysząc tak dużo o Ojcu Pio zdecydowała się pewnego dnia zabrać wnuczkę do Ojca Pio i poprosić go o modlitwę. Obie udały się pociągiem i w drodze do Ojca Pio ona została uzdrowiona. Mogła widzieć. Pierwszą rzeczą, którą ujrzała było morze i statek, później odwróciła się i spojrzała na babcię. Od tamtej pory jest znana w całych Włoszech, a w zeszłym roku spotkałam ją akurat po jej wizycie u Ojca Świętego, który rozpoznał ją i dał jej różaniec. W wielu książkach o Ojcu Pio jest wspomniany jej przypadek jako jeden z wielkich cudów za jego wstawiennictwem. Cudem jest to, że ona wciąż nie ma źrenic, a widzi. Wszyscy lekarze są zmieszani...
Kiedy spotkałyśmy się w zeszłym roku, poprosiłam ją, aby przyłączyła się do naszej pielgrzymki do Egiptu. Zdarzyło nam się już podróżować razem, choć nie umawiałyśmy się wcześniej, np. do Singapuru. Ona była w drodze na Filipiny, a ja do Dakki. W drodze powrotnej z Azji spotkałyśmy się i Gemma poprosiła, abym pojechała z nią do San Giovanni Rotondo. Tak zrobiłyśmy. Razem z Nicky Hvidtem przejechaliśmy 1000 km, aby odwiedzić dwa miejsca związane z Ojcem Pio. Najpierw Pietrelcinę – jego rodzinną wieś. Był piątek, zimno i poza sezonem wielkich pielgrzymek, dlatego uniknęłyśmy tłumów i kolejek. Weszłyśmy do każdego pokoju Ojca Pio, zwiedziłyśmy pobliski kościół i modliłyśmy się tam, gdzie Ojciec Pio zwykł był wiele razy spędzać noce, w zamknięciu. Następnie pojechałyśmy do San Giovanni Rotondo. Bez Gemmy nie bylibyśmy w stanie zobaczyć tego, czego zwykle nie udostępnia się zwiedzającym. Po przyjeździe na miejsce poszłyśmy do klasztoru. Wszyscy kapucyni znają Gemmę dobrze. Zadzwoniła do głównych drzwi i otwarł je ojciec Paulo. Gemma poprosiła go, aby oprowadził nas po wszystkich miejscach. Później powiedziała mi, że ojciec Paulo – który wyglądał podobnie jak Ojciec Pio – był tym, który dał Ojcu ostatnie namaszczenie i niósł go do grobu. Opowiedział nam wiele historii, między innymi o tym, że kiedy Ojciec Pio otrzymał widzialne stygmaty pokryte krwią – wpadł w panikę; pomyślał wtedy w pierwszym momencie, że może Pan Jezus jest z niego niezadowolony i ukarał go w ten sposób. Na początku nie widział stygmatów, czuł tylko ból i widział wszędzie krew. Potem zrozumiał, że otrzymał stygmaty z krzyża, który adorował. Byliśmy pod tym krzyżem, jak i w każdym miejscu, które było związane z Ojcem Pio. Na koniec poszliśmy do grobowca. Gemma przywiozła z Filipin torbę listów od osób, którym obiecała złożenie ich na grobowcu Ojca Pio. Wierna danemu słowu nosiła ten bagaż ze sobą. Ojciec Paulo, mimo całej uprzejmości, powiedział jej, że zabronione jest zostawianie czegokolwiek na grobie Ojca Pio, nawet kwiatów i pokazał stosowny napis na płycie. Grobowiec był dobrze ogrodzony i nie można go było dosięgnąć ani dotknąć. Po modlitwie ojciec Paulo pożegnał nas i odszedł. Nikogo już tam nie było, ponieważ był to czas zamykania. Gemma jest kobietą o silnej osobowości. Poszła do strażnika i kątem oka widziałam, że z nim rozmawia. Wróciła i powiedziała, że pozwolił nam otworzyć kratę i podejść do grobowca. Właśnie wtedy pojawił się jakiś mnich i otworzył nam, gdyż także chciał wejść. Tak więc zobaczyłyśmy cały grobowiec i Gemma postawiła tam torbę z listami. Mnich poprosił nas o odmówienie modlitwy do Ojca i dał nam lilie, które leżały na grobowcu. Wziął listy od Gemmy. Podziękowałyśmy mu. Dziękowałam Ojcu Pio za zaproszenie mnie w czasie tego Wielkiego Postu i przyprowadzenie mnie w to miejsce. Modliłam się za was wszystkich, żeby Ojciec Pio wstawiał się za wami, we wszystkich intencjach, które mu poleciliście i by prosił Boga o umacnianie was w wierze i w pracy dla Jego orędzi. Prosiłam, aby strzegł nas i czuwał nad orędziami naszego Pana, które nam przekazuje.
 
Niech Bóg was błogosławi. Vassula